RUST AND BONE Z krwi i kości

Rouille Rust Bone krwi kości recenzjaRUST AND BONE (DE ROUILLE ET D’OS)
Z krwi i kości
2012, Francja
dramat, obyczajowy, reż. Jacques Audiard
altaltaltaltalt

Francuzi zdecydowanie dają radę w mrocznych horrorach, panoszą się w kinie sensacyjnym (Pozdrowienia z Paryża), filmem Nietykalni z hukiem wkroczyli do świata komedii (o klasę wyżej niż Pierre Richard czy seria o Żandarmie z St. Tropez), ostatnio kręcą też niezłe obyczajówki. Niedawno opisywałem Lepsze życie, teraz pora na dramat psychologiczny De rouille et d’os, czyli Z rdzy i kości, znany pod angielskim tytułem Rust And Bone, u nas nie wiedzieć czemu tłumaczony jako Z krwi i kości.
   Bezdomny Ali nie jest typem bohatera, którego można polubić. Agresywny prostak na bakier z prawem i bez pomysłu na życie. Gdy zostaje sam z 5-letnim synem, jedzie na południe Francji do dawno niewidzianej siostry, by żyć na jej koszt. Dostaje pracę ochraniarza, ale w relacjach towarzyskich dalej jest obcesowy i antypatyczny. Podczas awantury w klubie nocnym poznaje zachowawczą Stéphanie, treserkę orek w lokalnym Marineland. Tragiczny wypadek podczas jednego z występów sprawia, że pozornie zakończona historia ich znajomości ma swój dalszy ciąg. Po stracie nóg załamana dziewczyna potrzebuje kogoś w pobliżu, a pozbawiony współczucia, beztroski Ali wydaje się świetnym kompanem. Nietypowa relacja między bohaterami jest najmocniejszą stroną filmu. Nie ma tu namiętności, żaru i pasji. Jest chłód typowy dla nieokrzesanego, wypranego z uczuć egoistycznego samca i zachowawcza rezerwa osoby, której marzenia i plany życiowe niedawno legły w gruzach. A jednak to znajomość z Alim przywraca Stéphanie do życia. Dziewczyna, która niedawno chciała popełnić samobójstwo, jeździ z przyjacielem na dyskotekę oraz obserwuje uliczne walki, w których prymitywny mięśniak bierze udział. W mężczyźnie następuje przemiana, ale jest ona powolna i mało wiarygodna. Jednak bez względu na sympatię lub antypatię wobec jego postaci, cała historia jest ciekawa, dobrze opowiedziana i świetnie zagrana przez Matthiasa Schoenaertsa i Marion Cotillard (znaną choćby z Incepcji, Mroczny rycerz powstaje czy O północy w Paryżu Allena). Dobre wrażenie nieco psuje zbyt ckliwa końcówka (dla osób wrażliwych obowiązkowe chusteczki), ale i tak jest to godny uwagi, życiowy film z wieloma obrazami mocno zapadającymi w pamięć. Jacques Audiard to wyjątkowo wnikliwy obserwator, który potrafi jedną sceną przekazać więcej emocji, niż niektórzy całym filmem. De rouille et d’os podtrzymuje na duchu, pokazuje, że kalectwo to nie koniec świata, bo życie zawsze ma wiele do zaoferowania. To niby oczywiste, ale nie zawsze i nie dla wszystkich.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: