HUNTER KILLER Ocean ognia

Hunter Killer Ocean ognia recenzja Butler OldmanHUNTER KILLER
Ocean ognia
2018, USA
thriller
reż. Donovan Marsh

Gerard Butler w pojedynkę ratujący prezydenta USA (Olimp w ogniu, Londyn w ogniu) czy nawet cały świat przed zagładą (jak w Geostrom) to ostatnio typowe role aktora. Oczywiste więc jest, że nowy film z jego udziałem to kolejny akcyjniak, gdzie na szali staną losy ludzkości, a nasz dzielny bohater zapobiegnie kolejnej katastrofie. Równie oczywiste jest też, że nasi zawsze pełni inwencji dystrybutorzy wymyślą swój własny tytuł, bo jakżeby inaczej. I tak oto po Olimpie i Londynie w ogniu postawili cały ocean. Ale żarty na bok, bo Ocean ognia to trzymający w napięciu, dobrze nakręcony film sensacyjno-wojenny, pełen patosu obraz o poważnej tematyce, z poważnym konfliktem dwóch wielkich mocarstw w tle i stosowną do sytuacji bardzo poważną grą aktorów. Punktem wyjścia fabuły jest zamach stanu dokonany przez rosyjskiego ministra obrony, który porywa prezydenta i zatapia własny okręt próbując zwalić winę na Amerykanów, licząc na ich odwet i rozpoczęcie trzeciej wojny światowej. Na miejscu jest gotowy do reakcji amerykański okręt atomowy dowodzony przez Joe Glassa (Gerard Butler), który udziela pomocy ocalałemu z katastrofy kapitanowi Rosjan (Michael Nyqvist) i prosi go o pomoc w rozwiązaniu konfliktu, co nie podoba się niektórym członkom załogi i decydentom w Waszyngtonie (Gary Oldman). Teraz od opanowania i doświadczenia kapitana USS Toledo zależą dalsze ruchy w tej napiętej sytuacji. Tymczasem oddział komandosów USA próbuje odbić rosyjskiego prezydenta i ujawnić spisek.

Muszę przyznać, że z dużą przyjemnością oglądałem ten film. Owszem, sama intryga jest grubymi nićmi szyta, zwłaszcza że dzisiaj zimnowojenne scenariusze wydają się bardzo odległe (film powstawał w 2016 roku, gdy nikt jeszcze nie liczył się ze zwycięstwem Donalda Trumpa, stąd postać pani prezydent wzorowana jest na Hillary Clinton), tylko co z tego? Który film akcji czy thriller nie jest naciągany? Czy kultowy Polowanie na Czerwony Październik, który natychmiast przychodzi na myśl, był realistyczny? Nie, liczyły się emocje, napięcie, stałe poczucie zagrożenia, przerażenie członków załogi i klaustrofobiczny, duszny klimat panujący na łodzi podwodnej. To samo jest atutem obrazu kompletnie nieznanego Donovana Marsha. Wcale nie stworzył jakiegoś arcydzieła – introdukcja jest przegadana i zbyt długa, znani aktorzy muszą wyjść poza własne emploi (Oldman jest przemądrzałym, karykaturalnym generałem, zaś Butler to dyplomata, nie uskutecznia tu typowej dla siebie rozwałki, za to wygłasza nadęte mowy), nie zadbano o szczegóły (w swojej bazie Rosjanie mówią po rosyjsku, ale np. prezydent z ministrem rozmawia po… angielsku). Jednak to wszystko drobiazgi. To nie film z oscarowymi ambicjami tylko kino rozrywkowe, chociaż zrobione na serio. Trzeba więc docenić to, co pokazał mało doświadczony południowoafrykański reżyser, bo wyszło mu całkiem nieźle. świetnie zrealizowane zdjęcia na łodzi oraz w topornej rosyjskiej bazie, dobrze pokazane akcje komandosów z Navy Seals (naciągane do granic bólu, jak to zwykle w akcyjniaku, ale zrobione bez nadmiaru sztuczek montażowych, bez irytujących, często wykorzystywanych krótkich ujęć) – w ogóle Ocean ognia bardziej pasuje do lat 90. niż współczesnych produkcji, nie tylko zimnowojennym klimatem i tematyką, ale właśnie wykonaniem. To wszystko plusy produkcji. Także gra Butlera, który jest może nieco drewniany (taką ma mimikę), ale jego pełna emocji relacja z Nyquistem (kapitan Andropov) podkreślona odpowiednią muzyką to kino najwyższych lotów. To są te momenty, dla których warto zaliczyć ten seans, nawet jeśli początek nudzi, a finał rozczarowuje.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: