Real Madryt – krok od mistrzostwa

Real Madryt 2019/2020 Marco AsensioZaniedbałem trochę opisywanie meczów Realu Madryt, ale zrobiłem to z prostego powodu – nie podoba mi się apatyczna i schematyczna gra drużyny pod wodzą Zinédine’a Zidane’a i nie widzę sensu, by co kilka dni wylewać żale. Muszę jednak przyznać, że choć ta gra jest nieefektowna i nie da się jej oglądać, jest niezwykle efektywna – i dopóki taka jest, trudno kwestionować rolę i metody trenera. Przed pandemią Królewscy grali nierówno. Nigdy nie zachwycali, ale był moment, gdy wyglądali naprawdę solidnie. Potem jednak szybko roztrwonili nie tylko przewagę w tabeli nad Barceloną, ale i zaufanie widzów. Potrafili wygrać w bezpośrednim starciu z Blaugraną, by tydzień później przegrać w pogrążonym w kryzysie Betisem. Wcześniej pokonali Atlético czy Sevillę, ale przegrali ze słabiutkim Levante czy walczącą o utrzymanie Mallorcą. Taki to jest Real Zidane’a – zagadkowy i nieprzewidywalny, podobnie jak skład drużyny na każdy mecz. Wydaje się, jakby Zizou nie kierował się zdrowym rozsądkiem, a jedynie ciągnął losy, kto ma zagrać.

Wielokrotnie pisałem, że przy tych wszystkich problemach, jakie ma w tym roku seryjnie gubiąca punkty Barcelona, niewygranie mistrzostwa Hiszpanii przez Real Madryt byłoby policzkiem dla wszystkich madridistas i dowodem na to, że Mister Zidane kompletnie sobie nie radzi w REal Madryt 2019/2020 krok od mistrzostwaroli trenera pierwszego zespołu. No bo jak nie teraz, to kiedy? Na koronawirusową przerwę Królewscy udali się po odpadnięciu z Pucharu Króla, porażce z Manchesterem City w 1/8 finału Ligi Mistrzów (jeszcze nie odpadli, ale to wydaje nieuniknione) i na drugim miejscu tabeli La Liga 2 punkty za Barceloną. To nie był dobry sezon, i nie uratuje go wygranie Superpucharu Hiszpanii (w którym Real w ogóle nie powinien grać, bo nie zdobył żadnego „pucharu”, ale zmieniono zasady rozgrywek, zamiast dwumeczu stworzono turniej i zaproszono dwie dodatkowe ekipy). W 27 ligowych meczach Real tracił punkty w 11, to stanowczo za dużo, i tylko słaba forma głównego rywala maskowała kiepskie wyniki Los Blancos. Jednak przerwa podziałała na korzyść Zidane’a i po wznowieniu rozgrywek jego Real wygrywa wszystko jak leci. Na ogół 1-0 po rzucie karnym, bo z przodu madrytczycy nadal kaleczą i nie potrafią inaczej strzelać bramek, ale jednak wygrywają. To w dużej mierze zasługa solidnej obrony – Królewscy w tych 8 meczach stracili zaledwie 2 bramki, a Thibaut Courtois pewnie zmierza po Trofeo Zamora (nagroda przyznawana najlepszemu bramkarzowi Primera División z najniższą średnią straconych goli). 8 kolejnych zwycięstw przy trzech wpadkach Barcelony dało Realowi 4-punktową przewagę na trzy kolejki przed końcem rozgrywek. Trzeba to docenić i trzymać kciuki, by Madryt tego nie zaprzepaścił i znów nie zaczął przegrywać w nieoczekiwanym momencie. Jeśli w tym wyścigu żółwi Real zostanie mistrzem Hiszpanii (a zawsze mówię, że to trudniejsze rozgrywki niż Liga Mistrzów, bo wymagają solidności i regularności, tu nie pomoże szczęście w losowaniu czy gorsza dyspozycja dnia rywala), to sezon będzie uratowany. Nawet jeśli rywal nie domagał i Real miał obowiązek wygrać, nie zamierzam deprecjonować tego sukcesu. Tym bardziej, że byłoby to dopiero trzecie mistrzostwo w ostatniej dekadzie. Panowie, nie zepsujcie tego.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: