AMERICAN HUSTLE

American Hustle recenzja Bale Adams Lawrence CooperAMERICAN HUSTLE
American Hustle

2013, USA
dramat, komedia, reż. David O. Russell
altaltaltaltalt

Skoro kolejny film nakręcił obsypany nagrodami za Poradnik pozytywnego myślenia David O. Russell, którego wcześniejszy Fighter też był nominowany do Oscara, jest oczywiste, że będzie sukces i kolejne nominacje do wygrania amerykańskiej statuetki. Do tego jeszcze słowo American w tytule…. Ale nie będę się czepiał – może facet po prostu umie robić filmy? Tak czy inaczej aż 10 nominacji do Oscara to chyba jakiś ponury żart. Nie pierwszy i nie ostatni w przypadku Akademii Filmowej.
   American Hustle to oparta na faktach, osadzona w realiach lat 70/80 historia oszusta Irvinga Rosenfelda (Christian Bale), który wraz z partnerką Brytyjką Sydney Prosser (Amy Adams) sprzedawał fałszywe dzieła sztuki i inkasował pokaźną prowizję za pośredniczenie w nieistniejących pożyczkach. Został namierzony przez agenta FBI Richiego DiMaso (Bradley Cooper), który w zamian za milczenie zmusił ich do odegrania znaczącej roli w tajnej operacji mającej na celu zdemaskowanie przeżartych korupcją polityków. Innymi słowy: organizujący szytą grubymi nićmi prowokację DiMaso to taki amerykański odpowiednik naszego agenta Tomka. Wprawdzie nie fotografuje się w negliżu z walizką pieniędzy, ale zżera go chora ambicja, jest niezrównoważony i nie panuje nad emocjami. W obsadzie liczy się jeszcze jedna postać – nie stroniąca od trunków i manipulująca ludźmi żona Irvinga Rosalyn (Jennifer Lawrence). I właśnie obsada, a nie niezbyt pasjonująca intryga, jest wielką siłą filmu. David O. Russell słynie z tego, że od swoich aktorów wymaga wiele, ale też są tego efekty: za Fighetra Oscary zgarnęli Christian Bale i Melissa Leo (postaci drugoplanowe), za Poradnik grająca główną rolę Jennifer Lawrence. W American Hustle wszyscy grają świetnie. Nawet Bradley Cooper daje radę. Do tego mamy epizodyczną, ale również dobrą rolę Roberta De Niro. Sterująca mężem Jennifer Lawrence, chyba najbardziej wyrazista postać obrazu, z dużą lekkością bawi się konwencją. Jest znacznie lepsza niż w przereklamowanych Igrzyskach śmierci. Mistrzowsko wypada Christian Bale, ale to chyba nikogo nie dziwi. Zachwyca od pierwszej sceny, gdy niezdarnie przykleja zawstydzający tupecik, a sceny jego absurdalnych kłótni z Lawrence można oglądać bez końca. Dużym plusem filmu jest świetnie oddany klimat lat 70. z perfekcyjną scenografią, strojami oraz trafnym rysem sytuacji gospodarczej USA, gdzie uczciwa praca nie popłaca, a jedyną metodą na dorobienie się i wybicie ponad przeciętność wydaje się być oszustwo. Imponuje znakomita ścieżka dźwiękowa, przypominająca największe hity ery disco. Czego więc zabrakło? Ciekawej, porywającej historii. Jak na trwający ponad 2 godziny film dzieje się niewiele. Akcja zbytnio nie angażuje widza, a liczne twisty niepotrzebnie ją komplikują. Jednak z wyżej opisanych powodów film jest wart obejrzenia, a dla miłośników gry aktorskiej to pozycja wręcz obowiązkowa. Zapewnia 2 godziny niezłej rozrywki, i tylko nazwisko reżysera spowodowało nadmierne zamieszanie i istną lawinę nagród i nominacji.
Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: