HUNGER GAMES: CATCHING FIRE Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia

Hunger Games Igrzyska śmierci pierścieniu ognia recenzjaHUNGER GAMES: CATCHING FIRE
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia

2013, USA
akcja, fantasy, reż. Francis Lawrence

Byłem, obejrzałem, i… napiszę chyba jedną z najkrótszych recenzji, bo szkodu czasu i nie ma o czym pisać. Wyjdę na malkontenta, ale kontynuacja ekranizacji powieści pani Collins powiela wszystkie błędy poprzednika, a i dokłada trochę nowych. Jakie to błędy – odsyłam do mojej recenzji Igrzysk śmierci. Właściwie mógłbym wszystko przepisać. Nie mam też wątpliwości, że film się w Polsce spodoba – towarzyszy mu odpowiednia reklama, a sam obraz jest stworzony pod gust masowego widza. Jest grzeczny, bezpieczny, bez scen przemocy (jeśli są, to śladowe i delikatne), z obowiązkowym wątkiem miłosnym i czarno-białymi charakterami. Poza tym jest efektowny i widowiskowy (co dzisiaj ma największe znaczenie), ale to już zaczyna być standard. Takie kino familijne dla dzieci. Jeśli ktoś szuka czegoś więcej, może sobie spokojnie odpuścić. Jeśli zaś lubi proste przygodowe bajeczki – Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia będzie akurat dla niego. Jestem pewien, że tych drugich ludzi jest znacznie więcej i nie zawiodą dystrybutorów. Widać tu pewną analogię do innej sagi – Zmierzch, która też nie była arcydziełem, a jej popularność przerosła oczekiwania. Ludziom trzeba igrzysk, a te film zapewnia. Katniss i Peeta znów muszą walczyć o przeżycie i znów finałowe igrzyska są parodią, a nie rozgrywką na śmierć i życie. Wszyscy współpracują, zaprzyjaźniają się (chociaż są rywalami i tylko jedna osoba ma przeżyć), a gdy nic się nie dzieje, twórcy serwują coraz bardziej wymyślne techniczne nowinki (krwawy deszcz, zabójcza mgła, itd.). Jeśli wyłączyć myślenie i zaakceptować takie bzdury, można się rozkoszować widowiskiem. Podobnie było w pierwszej części, gdzie jednak musiano przedstawić sytuację i rozrysować bohaterów. Tutaj sprawa jest prostsza, nie ma czasu na głębsze analizy psychologiczne – po krótkim wstępie od razu przystępujemy do akcji, która jest prosta jak budowa cepa. Dzieciaki będą zachwycone, dorośli niekoniecznie. Ja nie miałem wielkich oczekiwań więc nie jestem rozczarowany, ale drugi raz tego nie obejrzę. Film się kończy tak, by wszyscy koniecznie powrócili na kolejną odsłonę za rok. Nie zdziwię się, jak wzorem innych serii (Harry Potter, Zmierzch), ostatnią odsłonę nakręcą w dwóch częściach. Po co zarobić raz, skoro można dwa razy?
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: