22 JUMP STREET

22 Jump Street recenzja Tatum Hill22 JUMP STREET
22 Jump Street
2014, USA
komedia, reż. Phil Lord, Christopher Miller

Z komediami często jest jak z dziewczyną – jedna ci się podoba, inna nie, i czasem trudno jednoznacznie powiedzieć dlaczego. Jeśli film jest sequelem i jedynie powiela patenty poprzednika, może trafić do tej samej grupy widzów, ale gorzej z tymi, co nie lubią odgrzewanych kotletów. 21 Jump Street, prosta i sympatyczna komedia o dwójce niezdarnych policjantów, wdarła się hitem na ekrany w 2012 roku. Tego lata nadszedł czas na kolejne przygody oficerów Schmidta (Jonah Hill) i Jenko (Channing Tatum). Panowie znów tropią handlarzy narkotyków, lecz po udanej przygodzie w liceum tym razem infiltrują wyższą uczelnię. Mniejsza o szczegóły opowieści, niech wystarczy fakt, że obu panom dość łatwo udaje się zadomowić w nowym miejscu. Ten przystojniejszy szybko znajduje bratnią duszę, zaś drugi poczciwina podrywa atrakcyjną laskę. Jakim cudem – trzeba zobaczyć, bo w Hollywood wszystko jest możliwe. Na skutek odmiennych charakterów i potrzeb, które pobyt w akademickim kampusie mocno eksponuje, partnerzy oddalają się od siebie. Czy znajdą siłę, by wrócić do swych obowiązków i rozwiązać sprawę? Jasne, że tak, w końcu to nie film obyczajowy tylko lekka wakacyjna komedyjka. Zgrabnie zrobiona, momentami zabawna, i jeśli komuś nie przeszkadza, że powiela (ale też rozwija) gagi poprzednika, będzie miał sporą frajdę. Ja z powyższych względów bawiłem się umiarkowanie. Wiedziałem, czego się spodziewać (a brak zaskoczenia to zawsze minus), do tego nie lubię przesady, której tu wiele.
   W 22 Jump Street jest efekciarsko (bo przecież studia w USA to niekończąca się balanga, a o nauce nikt nie myśli, prawda?), lecz oprócz niewyszukanych dowcipów (część nawet w trakcie napisów końcowych) znalazło się miejsce na poważniejszy ton i refleksję. Całość ogląda się nawet przyjemnie gdyż abstrahując od niemądrej fabuły duet Tatum/Hill to jedna z lepiej dobranych par aktorskich. Czuć między nimi chemię, chociaż żaden nie gra wybitnie. Zwłaszcza Hill jest drewniany, ale to akurat nic nowego. Trudno jednak nie dostrzec, że świetnie uzupełniają się na ekranie i na swój sposób ratują ten niewyszukany obraz. Mimo wszystko wolę jedynkę, podobnie jak preferuję świeżo przyrządzone danie zamiast wczorajszego obiadu z mikrofalówki. 22 Jump Street niby trzyma poziom, chwilami bawi, lecz to wciąż tylko powtórka z rozrywki.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: