OSZUKANE

Oszukane recenzja Solarz Chapko Herman ŻmijewskiOSZUKANE
2013, Polska
dramat, reż. Marcin Solarz
wyst. Katarzyna Herman, Artur Żmijewski, Paulina Chapko, Karolina Chapko

O TVN-owskim cyklu Prawdziwe historie pisałem sporo omawiając film Nad życie o siatkarce Agacie Mróz. Nie minęło wiele czasu, gdy doczekaliśmy kolejnej kinowej premiery filmu, który powinien być nadawany wyłącznie w telewizji. Ale wtedy TVN by nie zarobił, więc lepiej zrobić wielką reklamę we własnej stacji i sprzedać telewizyjny produkt jako dzieło warte zapłacenia za bilet.
   Historia sióstr podmienionych w szpitalu, które dorastały w innych rodzinach i przypadkowo na siebie trafiły, poruszyła Polskę. Nie wiemy, jak wiele jeszcze popełniono podobnych pomyłek w czasach, gdy dostęp matki do dziecka w szpitalu był więcej niż utrudniony. Ilu rodziców wychowuje cudze dzieci? To temat niezwykle nośny i łatwo nim grać na emocjach. Trudno bowiem wyobrazić sobie, jak wielką tragedię przeżywają rodzice i dzieci, gdy poznają prawdę. Nie dowiemy się tego z filmu Marcina Solarza, chociaż dość rzetelnie starał się przedstawić całą historię. No właśnie, czy całą? Niestety nie. Widzimy zaledwie jej mały wycinek i niekoniecznie ten najważniejszy. To typowa dla TVN produkcja telewizyjna będąca raczej kroniką wydarzeń niż dobrym filmem fabularnym. Żeby nie było wątpliwości – Oszukane całkiem nieźle się ogląda bo jest przyzwoicie zagrany (chociaż obsadzenie w roli 18-latek kobiet o 10 lat starszych jest co najmniej ryzykowne i dziwne), zaś przedstawiona tragedia ludzka dociera do wrażliwego widza, który w czasie seansu bez pytań kupuje tę cukierkowo-sielankową historię o wielkiej siostrzanej miłości zniszczonej przez grzebanie w przeszłości. Pytania przychodzą później. Dlaczego nie ma próby wyjaśnienia pomyłki (poza drobną pseudodramatyczną sceną w szpitalu)? Dlaczego brak jakiejkolwiek reakcji jednej z rodzin? Brak spotkań, rozmów, pomysłów na wybrnięcie z życiowego pata. Dlaczego poważny temat potraktowano tak pobieżnie? Irytuje skrajne zachowanie głównej bohaterki. Totalne odrzucenie wszelkich ważnych dotąd wartości, potem nagłe otrzeźwienie i znów zmiana o 180 stopni – to przerysowanie ewentualnie można tłumaczyć traumą i nieumiejętnością poradzenia sobie w nowej sytuacji, ale podkochiwanie się w chłopaku nowej „siostry” musi zakończyć się katastrofą. Nie mogę się wyzbyć wrażenia, że to film tylko i wyłącznie o zazdrości: wychowywana przez matkę dziewczyna zazdrości biologicznej siostrze rodziny, ojca, chłopaka, i w efekcie niszczy więź, która się między nimi wytworzyła. Tak się skupiono na tej zazdrości, że pominięto całą resztę. Szkoda. O schematyźmie postaci i zachowań nie będę wiele pisał (skakanie po łóżku = radość; słuchanie heavy metalu = złość; łykanie prochów w mrocznej dyskotece = dobra zabawa; tata = poczciwość; mama = rozsądek; chata czy mieszkanie = wypas, itd.) bo to oczywiste wzorce wyniesione z TVN-owskich seriali.
   Wielkie kino to nie jest (takie na trzy z minusem) ale co bym nie napisał, ludzie i tak pójdą obejrzeć gdyż filmowi Marcina Solarza towarzyszy spora reklama. Poza tym – ludzie lubią takie historyjki, które nie wymagają wiele od widza, a potrafią wycisnąć łzy z oczu. Ludzie kochają proste, życiowe seriale i dlatego filmy w klimacie Na Wspólnej czy M jak miłość zawsze mogą liczyć na sukces. P jak prawda, że T jak tandeta zawsze wygra, bo w końcu to o kasę tutaj chodzi. Inaczej produkcja telewizyjna nigdy nie trafiłaby do kina.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: