
Niby odchodzę od robienia podsumowań roku dla Realu Madryt, bo w futbolu liczy się dany sezon, a nie rok kalendarzowy, ale gdy trafia się rok taki jak 2024, to nie sposób tego przemilczeć. Królewscy wygrali 5 pucharów, a zdarzyło się to dopiero drugi raz w 122-letniej historii klubu (poprzednio za Zidane’a w 2017 roku). Jest więc co wspominać. To taki miły akcent podczas licznych narzekań na słaby start obecnego sezonu, brak formy, stylu, porażki, itd. A jednak Real dowozi wyniki i nawet pośród tych jęków (także moich) w tym sezonie wygrał już dwa trofea, zaś w całym 2024 roku – okrągłe 5.
– 14 stycznia wygrał Superpuchar Hiszpanii pokonując w finale Barcelonę 4-1,
– już 4 maja, na 4 kolejki przed końcem rozgrywek La Ligi, zapewnił sobie 36. mistrzostwo Hiszpanii,
– 1 czerwca wygrał swoją 15. Ligę Mistrzów pokonując Borussię Dortmund 2-0,
– 15 sierpnia zdobył Superpuchar Europy ogrywając w Warszawie Atalantę 2-0,
– 20 grudnia zdobył Puchar Interkontynentalny pokonując meksykańską Pachucę 3-0.
Do pełni szczęścia zabrakło tylko Pucharu Króla, ale przy takiej liczbie tytułów nie można narzekać, bo średnia klubowa wynosi niecały jeden puchar rocznie. Real w tamtym sezonie szedł jak burza, a nawet teraz, gdy nieco obniżył loty, nadal wygrywa i jest w walce o wszystkie pozostałe trofea. Najlepszym zawodnikiem był bez wątpienia Vinícius Júnior, którego FIFA wybrała najlepszym piłkarzem sezonu 2023/2024. Przy pomnę, że to werdykt organizacji kierującej światowym futbolem, a w głosowaniu biorą udział piłkarze, trenerzy, kibice i dziennikarze. Jest to więc bardziej obiektywny i miarodajny głos niż bardziej popularna Złota Piłka, gdzie głosują tylko dziennikarze, a wynikami manipuluje UEFA (tam Vini był drugi).
Pozostaje mieć nadzieję, że Los Blancos i w 2025 roku pozostaną na zwycięskiej ścieżce i przezwyciężą trudy początku sezonu, gdy nie przekonywali swą grą i nagubili trochę punktów. Najbliższy poważny sprawdzian już za dwa tygodnie, gdy madrytczycy zagrają o Superpuchar Hiszpanii. W półfinale czeka Mallorca, a w ewentualnym finale zwycięzca pary Barcelona-Athletic.
