
Grupa Foo Fighters przeżywała w ostatniej dekadzie dość dobry okres pod względem artystycznym, czego dowodem były kapitalne płyty jak Concrete And Gold z 2017 roku czy ostatnia But Here We Are sprzed trzech lat. To wszystko mimo osobistych tragedii i zawirowań personalnych (śmierć perkusisty Taylora Hawkinsa oraz matki Dave’a Grohla, Virginii). Te zawirowania się nie skończyły, bo zastępujący Hawkinsa Josh Freese stracił robotę i w 2025 roku zastąpił go Ilan Rubin (wcześniej w Nine Inch Nails), który na nowej płycie zatytułowanej Your Favorite Toy daje potężny pokaz swojego kunsztu. To album stworzony pod niego – surowy, agresywny, szorstki, eksponujący perkusję. I to właściwie najkrótsza recenzja całości – zaledwie 36 minut muzyki czerpiącej inspirację z punkowej energii, taki swoisty powrót do korzeni, pozbawiony artyzmu wymienionych wyżej krążków. Pytanie, co kto lubi….
Dave Grohl nigdy nie hołdował żadnej modzie, olewa mainstream, grał i dalej gra to, na co ma ochotę, nie patrząc na oczekiwania rynku czy fanów. Może panowie potrzebowali odskoczni, rozładowania emocji? Wyszło całkiem dobrze, chociaż nieco monotonnie. To nie jest płyta, która zostawi po sobie jakieś klasyki, do których będziemy wracać po latach. Jest energia, potężne riffy, wściekłe tempo, ale nagraniom brak wyrazistości więc jednym uchem wchodzą, drugim uciekają. I jeszcze to brudne garażowe brzmienie, niby vintage, tylko że niewiele słychać. Posłuchajcie choćby singlowych utworów Caught In The Echo czy Of All People. Hałas i bałagan. Jeśli już coś miałbym wybrać, to polecam utwór tytułowy, to chyba najlepsza z tych punkowych petard promujących album, oraz nagrania ciut lżejsze, z odrobiną melodii, jak Window, Child Actor, Amen Caveman czy Unconditional. Jednak ogólnie nie ukrywam, że wolę inne oblicze Foo Fghters. To z poprzednich krążków.
Moja ocena 2/5
