DYING OF THE LIGHT Zanim nadejdzie noc

Dying Light Zanim nadejdzie noc recenzja Nicolas CageDYING OF THE LIGHT
Zanim nadejdzie noc
2014, USA
thriller, reż Paul Schrader
altaltaltaltalt

Nicolas Cage to jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów kina akcji, który przez długie lata kariery pracował na przydomek aktora jednej miny. Teraz, gdy stał się mało wybredny w doborze scenariuszy i pojawia się w wielu produkcjach niskiej jakości, nawet jego lepsza gra przechodzi niezauważona. Bo czym tu się zachwycać, gdy film jest kompletnie nijaki i nie wzbudza żadnych emocji? Tak było w przypadku Tokreva, i dokładnie tak samo prezentuje się obraz Paula Schradera Zanim nadejdzie noc. Cage gra agenta CIA, u którego zdiagnozowano chorobę uniemożliwiającą mu dalszą pracę akurat wtedy, gdy wpadł na trop groźnego terrorysty, przez wszystkich uznanego za zmarłego. Nie mogąc się pogodzić z przedwczesną emeryturą postanawia podjąć się niebezpiecznej misji i samemu dokończyć tę sprawę.
   Przewidywalny, schematyczny, zupełnie niewciągający i zwyczajnie nudny scenariusz rozkłada ten film na łopatki. Cage dwoi się i troi, gra nawet całkiem dobrze, ale z tej historii po prostu nie dało się wiele wykrzesać. Jeśli dodamy kiepską reżyserię, całkowity brak napięcia na ekranie i zupełnie zepsuty finał, wniosek może być tylko jeden: szkoda czasu na ten seans. Nawet jeśli ktoś ma go zbyt wiele. Tytuł jedynie dla wytrwałych fanów Nicolasa Cage’a, który niestety rozmienia swą sławę na drobne grając w drugoligowych produkcjach.

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: