REAL-BARCELONA 0-3 Barcelona w finale Pucharu Króla

Real-Barcelona 0-3 Puchar Króla 2018/2019 półfinałEl Clásico – jedyny taki mecz na świecie. Smakuje zawsze wybornie, nawet gdy rozgrywany jest dwukrotnie w ciągu jednego tygodnia. To rzadka sytuacja, lecz akurat ma miejsce teraz w Madrycie. W sobotę obie ekipy zagrają w ramach 26. kolejki Primera División, a już dzisiaj Królewscy podejmowali Barcelonę w rewanżowym meczu półfinałowym Pucharu Króla. Starcie na Camp Nou zakończyło się remisem 1-1, ale obie drużyny przystępowały do niego w jakże innym momencie sezonu. Real się rozkręcał, gonił Katalończyków w La Lidze, grał coraz pewniej i ładniej, zaś gospodarze byli w lekkim kryzysie i tylko słabej skuteczności Los Blancos zawdzięczali wspomniany remis. Teraz Real się zaciął, przegrał z Gironą (!) i z trudem wygrał z Levante prezentując antyfutbol, zaś Blaugrana rozniosła Sevillę na Pizjuán po hat-tricku Messiego. Rozpędzona przyjechała na Bernabéu, gdzie ostatnio wygrywa lekko, łatwo i przyjemnie. Zasadne więc było pytanie, czy Messiego, Dembélé i Suáreza jest w stanie przyćmić trio Vinícius, Benzema, Lucas? Wolne żarty. Kibic musi wierzyć, ale prawda jest brutalna. Barcelona znowu wysoko wygrała na Bernabéu, jak robi to regularnie w ostatnich latach. Paradoksalnie Real rozegrał całkiem dobry mecz, ale wyrachowanie i skuteczność były po stronie Blaugrany, która pewnie zmierza nie tylko po ligowy tytuł, ale także piąty z rzędu Puchar Króla.

Krótki opis meczu powinien brzmieć: zaczęło się jak nigdy, a skończyło jak zawsze. Real w pierwszej połowie dominował całkowicie, stworzył kilka klarownych okazji bramkowych, ale petardy Viníciusa mijały bramkę ter Stegena, a uderzenie Benzemy w sytuacji sam na sam Niemiec pięknie obronił. Navas po drugiej stronie mógł iść na kawę, bo Katalończycy oddali tylko jeden niecelny strzał, na więcej Królewscy im nie pozwolili. Podopieczni Valverde grali niezwykle ekonomicznie, przespali 45 minut, lecz po zmianie stron ruszyli do przodu i pierwsza groźna akcja dała im gola. Dembélé wpadł w pole karne, odegrał do Suáreza, a Urugwajczyk uderzył mocno i precyzyjnie. Jego pierwsza szansa i od razu pierwszy gol. Wyrównać po dograniu Viníciusa mógł rozgrywający świetne zawody Reguillón, lecz znów kapitalną interwencją popisał się ter Stegen. Potem Real cisnął, a gole strzelała Barcelona. W 69 minucie znów po dograniu Dembélé do Suáreza samobójcze trafienie zaliczył Varane, a chwilę później z rzutu karnego panenką trafił Suárez.

Ten mecz dobitnie udowodnił to, co od dawna wiedzą już kibice, ale co długo nie docierało (i chyba nadal nie dociera) do zarządu Realu Real-Barcelona 0-3 Puchar Króla 2018/2019 półfinałMadryt – ta drużyna jest bezbarwna, ma wielkie braki w defensywie, jeszcze większe w ofensywie i jak tlenu potrzebuje transferów. Zakupów na już, nie tylko na przyszłość. Nie jest dobrze, gdy w ekipie mistrzów jedynym zawodnikiem robiącym różnicę jest niedoświadczony 18-latek, a tak właśnie było dzisiaj. Bale nie istniał, Benzema kręcił kółka w środku, Modrić nie posłał żadnej penetrującej piłki, Kroos wszystko zwalniał, Lucas dużo biegał ale z przodu nic nie dał, i tylko Vinícius tworzył realne zagrożenie swoimi rajdami i wejściami w pole karne. Nawet jeśli kulało wykończenie i nad tym musi popracować, to bez niego nie ma nic. Gra jest nudna i statyczna, piłkarze nie mają pomysłu, nie podejmują ryzyka, klepią do najbliższego niczym juniorzy z okręgówki, często ich zagrania są niedbałe, niedokładne. Dzisiaj widać było odpowiednie nastawienie, chłopaki się starali, dużo biegali, jednak nie zmienia to faktu, że ten Real jest po prostu słabiutki, a wpadka z Gironą to nie żaden wypadek przy pracy. Oby wreszcie zarząd to zrozumiał i coś z tym zrobił, inaczej ta mizeria będzie trwała i trwała, a madridistas w każdym Klasyku na własnym stadionie będą płonąć ze wstydu. Dzisiaj zrobili atmosferę, głośno dopingowali, a potem i tak zostali upokorzeni po lekcji futbolu od grającej zachowawczo Barcelony, która 3 celne strzały zamieniła na 3 bramki. Niestety ostatnio w meczach z odwiecznym rywalem na Bernabéu wyniki 0-3 i 0-4 to norma. Norma absolutnie nieakceptowalna. A za trzy dni kolejny Klasyk…


Plus meczu: Vinícius, Reguillón

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: