LEVANTE-REAL 1-2 Dwa karne i trzy punkty Realu

Levante-Real 1-2 hiszpańska la liga 2018/2019Rok temu Real Zidane’a nie potrafił wygrać meczu z Levante (dwa remisy). Pół roku temu Levante wygrało 2-1 w Madrycie wbijając gwóźdź do trumny Lopeteguiego. Można więc zrozumieć, że na rewanż w Walencji Solari wystawił najmocniejszy skład. Pytanie brzmi – który skład tak naprawdę jest najmocniejszy, skoro piłkarze potrafią ograć Atlético czy Ajax, a zaraz potem przegrać z Gironą? Tej ekipie brak charakteru, ale to już temat na inny artykuł. Dzisiaj z Estadio Ciudad de Valencia Real miał przywieźć 3 punkty, chociaż tak naprawdę to nie ma wielkiego znaczenia, bo liga i tak jest już skończona i lepiej grać tu rezerwami, by w środę mieć siły na wymagające starcie z Barceloną o finał Pucharu Króla. Ale Real jak to Real – specjalnie się nie wysilał i w pierwszej połowie był kompletnie nieobecny, podobnie jak w meczu z Ajaxem. Madrytczycy dali się całkowicie zdominować dynamicznym gospodarzom, mogli tylko oklaskiwać przebojowe akcje 13. drużyny w tabeli i tylko czasem odpowiadali próbami ataku kończonymi niecelnym dośrodkowaniem lub anemicznym uderzeniem. Za to pod bramką Courtois co chwila się gotowało, jednak gracze Levante na ogół pudłowali, dwa razy obili słupek. Tuż przed przerwą do Królewskich uśmiechnęło się szczęście – Bardhi zagrał ręką, a rzut karny wykorzystał Benzema i to goście schodzili do szatni z przewagą, na którą wcale nie zasłużyli.

Druga połowa to dalsze składne ataki gospodarzy, którzy z dużą łatwością kreowali zagrożenie, i niezdarne próby odpowiedzi ślamazarnego Realu. W 60 minucie wreszcie gospodarze dostali to, na co sumiennie pracowali – Roger Martí wyrównał po kapitalnej drużynowej akcji, o jakiej Los Blancos mogli tylko pomarzyć. Jednak w 71 minucie to Real mógł wyjść na prowadzenie – swoją okazję po kontrataku miał młody Vinícius, ale jego strzał obronił Aitor. 7 minut później do kiepsko grających gości ponownie uśmiechnęło się szczęście – w polu karnym lekko dotknięty Casemiro wykonał efektowne padolino i sędzia zarządził dyskusyjny rzut karny, który wykorzystał Bale (Walijczyk jest już tak obojętny wobec drużyny i kolegów, że nawet się nie ucieszył z trafienia). Tym sposobem Królewscy wygrali spotkanie ani przez moment nie prezentując poziomu godnego pretendenta do walki o mistrzostwo kraju. Real gra tak źle jak za Lopeteguiego – z topowych ekip w Europie to najnudniejsza i najbardziej anemiczna drużyna.

W podsumowaniu można napisać tylko jedno – piłkarze Realu zachowali siły na środę, bo na pewno nie zmęczyli się dzisiaj. Grali na stojąco, bez pomysłu, chęci, nie umieli skonstruować żadnej dobrej akcji i na pewno nie dali żadnych podstaw do optymizmu przed dwumeczem z rozpędzoną Barceloną. Cieszyć może tylko wynik.


Minus meczu: Lucas

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: