FREEHELD

Freeheld recenzja Sollett Julianne Moore Ellen PageFREEHELD
Freeheld
2015, USA
dramat, reż. Peter Sollett

Freeheld to wzruszająca, oparta na faktach sprzed dziesięciu lat historia walki o równouprawnienie homoseksualistów. Sprawa jest prozaiczna – Laurel (Julianne Moore), policjantka o 23-letnim stażu, pozostająca w związku ze Stacie (Ellen Page), dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Ma zaawansowane stadium raka i nie zostało jej wiele czasu. Chce jednak, by należne jej jako pracownikowi publicznemu świadczenia emerytalne przeszły na jej życiową partnerkę i tu napotyka na zdecydowany sprzeciw lokalnych decydentów, obawiających się stworzenia niebezpiecznego precedensu. A przecież kobieta nie walczy o uzyskanie poklasku czy zamanifestowanie swojej seksualności. Chce spokojnie umrzeć zapewniwszy najbliższej osobie godne życie w ich wspólnym domu. Upokarzana Laurel musi wykazać się wielką determinacją, by zburzyć otaczający ją mur ludzkiej pogardy.
Trudno jednoznacznie ocenić ten obraz. Z jednej strony duży plus za samo przedstawienie historii – opowieść jest przejmująca, dobrze się to ogląda, a to w dużej mierze za sprawą świetnie odegranych ról aktorskich. Znakomita jest Ellen Page (jej oddanie jest bardzo przekonujące, to jak patrzy z miłością w oczach), ale najbardziej błyszczy Julianne Moore, której ewidentnie pasują role osób ciężko chorych – za poprzednią kreację w Still Alice dostała przecież Oscara. Widać, że naprawdę umiera, gra w niezwykle realny i sugestywny sposób. Z drugiej strony Freeheld ma też wszystkie wady dokumentu czy biografii. Nie ma tu żadnych zaskoczeń, niemal po reportersku odhaczane są kolejne etapy opowieści, której finał jest znany lub przynajmniej łatwy do przewidzenia.
Mimo wszystko plusy biorą górę i mogę śmiało polecić seans. Film Petera Solletta prowokuje do refleksji nad szeroko rozumianym człowieczeństwem, naszym stosunkiem do bliźniego, wpływem otoczenia i przede wszystkim religii na wydawane przez ludzi osądy. Daje sporo do myślenia, niestety tylko tej mniejszości, która używa mózgu. Freeheld, co łatwe do przewidzenia, nie miał u nas premiery. To nie jest film dla zaściankowej, pisowskiej, ultrakatolickiej Polski, gdzie nietolerancja sięga zenitu, a niektórzy księża, czujący prawdziwego ducha tzw. „dobrej zmiany”, nazywają homoseksualistów pedałami i chcą ich palić na stosie.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Komentarze do: “FREEHELD

  • Radosław

    (12 lipca 2017 - 12:52)

    Zgadzam się. Dobry film z fantastycznym aktorstwem (poza paniami wyróżnić trzeba Michaela Shannona) i chwyta za serducho.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: