INDEPENDENCE DAY: RESURGENCE Dzień Niepodległości: Odrodzenie

Independence Day Resurgence Dzień Niepodległości Odrodzenie recenzjaINDEPENDENCE DAY: RESURGENCE
Dzień Niepodległości: Odrodzenie
2016, USA
sci-fi, katastroficzny; reż. Roland Emmerich

Stęskniliście się za mistrzem katastroficznego kina fantasy? Roland Emmerich funduje nową produkcję średnio co 3 lata, każda jest mniej więcej identyczna jak poprzednik, zrobiona według jednego wytartego schematu. Ostatnio pomysły mu się skończyły, odkurza więc swoje dawne hity. Planowane są kolejne Gwiezdne Wrota, a na ekranach możemy podziwiać kontynuację wielkiego przeboju sprzed 20 lat Dzień Niepodległości. Wybrałem się spiesznie do kina, bo przecież jaki inny film mógłbym omawiać 4 lipca? Zwłaszcza, że bardzo lubię kino katastroficzne. Niestety, lubię też sens i logikę, co często idzie w sprzeczności z tym, co proponuje reżyser. Jednego zaś nie cierpię i nigdy nie akceptuję – gdy ktoś mnie robi w konia. Mnie jako widza, który płaci za bilet. Tak właśnie poczułem się na premierze filmu Dzień Niepodległości: Odrodzenie.
O Emmerichu szerzej pisałem komentując Świat w płomieniach, dziś więc przedstawię tylko kilka refleksji na temat jego najnowszego dzieła. Nie przepadam za sequelami, bo zwykle stoją za nimi niskie pobudki. Twórcy żerują na znanym tytule chcąc wyciągnąć jak najwięcej kasy, zaś pod względem artystycznym nie mają wiele do zaoferowania. Dokładnie tak jest z Odrodzeniem. Po 20 latach od inwazji w Dzień Niepodległości ludzie znów zmuszeni są do obrony Ziemi przed atakiem z kosmosu, jednak tym razem (zgodnie z zasadą sequela) obcy są silniejsi, więksi, lepiej wyposażeni, itd. To wiedziałem idąc do kina. Wiedziałem też, że ta nomen omen kosmiczna technologia, która podbiła już całą galaktykę, nic nie znaczy wobec sprytu garstki ludzi. Co z tego, że statek najeźdźców ma średnicę 5000 km i dysponuje własnym polem grawitacyjnym? Można przecież zabić jednego wielkiego robaka i po sprawie. Co z tego, że królowej broni silne pole magnetyczne i tysiące samolotów? Człowiek potrafi…
Idąc do kina akceptuję, że to tylko niewymagająca rozrywka, że trzeba wyłączyć myślenie, ale są pewne granice. W końcu film z 1996 roku też był rozrywką, ale z dobrze napisanymi postaciami, dużą dozą humoru i dystansu bohaterów do samych siebie i całej sytuacji. To właśnie beztroski klimat produkcji był jej wielką zaletą. No i Will Smith, którego w kontynuacji zabrakło. Fabuła była w miarę strawna, patos trzymano w ryzach, a statki obcych budziły grozę. W sequelu tej grozy brakuje, podobnie jak emocji, dobrych postaci i udanych dialogów. Jedynie rozmach jest większy, ale tylko pozornie, bo nadmiar CGI raczej męczy niż cieszy oko. Efekty są poprawne, nie można narzekać, ale to wszystko i tak ginie w natłoku serwowanych bzdur, dziur fabularnych i niepotrzebnych wątków pobocznych.
Do walki z kosmitami staje afrykański watażka z maczetami (przeciw laserom!), akcją badania obiektu z kosmosu dowodzi wybudzony ze śpiączki czubek, największym wojskowym herosem zostaje arogancki młodzik łamiący wszelkie procedury (prowokacyjne sikanie w bazie obcych to tylko przykład jego elokwencji), zaś misję ratowania Ziemi bierze na siebie były prezydent, trzymany dotąd w odosobnieniu ze względu na zaburzenia psychiczne. To tak w skrócie, więcej nie trzeba pisać. O aktorstwie nie wspomnę, bo jest na podobnym poziomie co scenariusz. Jeszcze stara gwardia trzyma się w miarę nieźle, a prym wiedzie serwujący sarkastyczne uwagi Jeff Goldblum. Reszta niech będzie milczeniem.
To wszystko prowadzi do refleksji, dokąd zmierza dzisiejsze kino rozrywkowe. Czy będziemy oglądać coraz więcej przepełnionych tanimi efektami filmów kręconych dla bezmyślnych idiotów? Bo przylepione do komórki facebook-generation i tak łyknie wszystko, a cała reszta już nie jest ważna? Nie chcę w to wchodzić, bo to szeroki temat, jednak niepokoi mnie kondycja Hollywood. Nie polecam nikomu tego filmu. Szkoda czasu i pieniędzy. Lepiej jeszcze raz obejrzeć oryginał sprzed 20 lat. Niestety, finał Odrodzenia zostawia furtkę do kontynuacji i jasno sugeruje, że będą kolejne części…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: