SURVIVOR Ocalona

Survivor Ocalona recenzja McTeigue Jovovich BrosnanSURVIVOR
Ocalona
2015, USA, Wielka Brytania
akcja, thriller, reż. James McTeigue

Jeśli w filmie gra Milla Jovovich Pierce Brosnan (a na dodatek Dylan McDermott), trudno obok takiej produkcji przejść obojętnie. Nawet jeśli fabuła powiela znany schemat: jest wrobiony w co tylko można bohater; jest obrońca, który wbrew całemu światu wierzy w jego niewinność; wreszcie jest spisek, który umyka najtęższym umysłom, ale nasz kozak rozwikła i zlikwiduje go w pojedynkę. A jednak mimo tej schematyczności film Jamesa McTeigue całkiem przyjemnie się ogląda. Oczywiście pod warunkiem akceptacji dziurawego i pozbawionego finezji scenariusza. W Ocalonej, jak łatwo zgadnąć, tym kozakiem jest kobieta. Uwikłana w morderstwo pracownica amerykańskiej ambasady w Londynie (Jovovoich) ścigana przez policję i profesjonalnego zabójcę (Brosnan) odkrywa plany terrorystycznego ataku na Nowy Jork. Ponieważ nikt nie wierzy w jej spiskowe teorie, sama musi interweniować (jakżeby inaczej). Reszta jest milczeniem, bo gdybym zdradził, nie byłoby frajdy z seansu…
To nie jest wielkie kino. To rozrywka w czystej postaci. Prosta konstrukcja, dość przewidywalna fabuła. Wprawdzie zaczyna się bardzo obiecująco, potem jednak robi się nieco infantylnie i tak już pozostaje do naiwnego końca. Jednak z drugiej strony nie wszystko zawsze musi być wybitne i głębokie. Takie też nie były dwa inne w miarę znane i całkiem znośne filmy Jamesa McTeigue: V jak Vendetta z 2005 roku z Natalie Portman i dwa lata późniejsza Inwazja, z Nicole Kidman i Danielem Craigiem, który akurat miał przerwę w kręceniu Bondów. Tym razem reżyser sięgnął po kolejnego Bonda, tego wcześniejszego, już na emeryturze. Pierce Brosnan trochę dziwnie wypada w roli czarnego charakteru, jak zwykle jest elegancki i nieco sztywny, ale taki właśnie miał być. Profesjonalny killer, który niestety lepiej wygląda niż działa, ale jego nieudolność to już wina scenariusza, nie aktora. Dużo gorzej prezentuje się Milla Jovovich – jako groźna superagentka i poszukiwana morderczyni jest zupełnie niewiarygodna. Nie z jej twarzą, nie z jej zachowaniem, nie w koturnach na nogach. Mimo wszystko, jeśli ktoś nie ma wielkich wymagań i poszukuje niezobowiązującej rozrywki, Ocaloną da się obejrzeć. To sprawnie zrobiony film sensacyjny z wartką akcją i znanymi twarzami. To, że gwiazdy już trochę wypalone – cóż… nie można mieć wszystkiego. Nie jest to Salt z Angeliną Jolie, ale zamysł był podobny. Dałbym ocenę średnią czyli 5/10, ale mam niższą skalę i nie stosuję połówek, dlatego podciągam w górę do 3/5. Za starania reżysera i aż dwie znane postacie. Dobre i to…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: