BIG GAME Polowanie na prezydenta

Big Game Polowanie na prezydenta recenzja Samuel JacksonBIG GAME
Polowanie na prezydenta
2014, Finlandia
akcja, reż. Jalmari Helander

Ile to już było filmów, gdy Air Force One zostaje strącony, a prezydent najpotężniejszego państwa świata, którego służby są dziwnie bezradne, jest zdany tylko na siebie? 18 lat temu w tej roli dzielnie sobie poczynał Harrison Ford, teraz mamy okazję obejrzeć kolejnego hollywoodzkiego bohatera, Samuela L. Jacksona. Jednak Air Force One w porównaniu z Polowaniem na prezydenta to było wręcz arcydzieło. W filmie Helandera najlepiej chronioną maszynę świata strącają amatorzy, prezydent jest gapowatą niemotą, a na bohatera wyrasta mały chłopiec, który chwilę wcześniej miał problem z naciągnięciem łuku. Brzmi jak farsa, lecz to wcale nie jest komedia…
Jakim cudem fiński reżyser pozyskał do współpracy Samuela L. Jacksona, pozostanie jego tajemnicą. Widocznie kryzys zapukał do bram Hollywood i niektóre gwiazdy nie przebierają w ofertach firmując swym nazwiskiem coraz bardziej mizerne produkcje. Szkoda, że do grona tanich najemników dołączył taki weteran, ale w końcu nie codziennie dostaje się możliwość zagrania prezydenta USA. Niestety, Samuel ten występ powinien jak najszybciej wykreślić ze swojego CV. To bardziej wina słabego scenariusza a nie samego aktora, bo po prostu nie było tu co zagrać – takiej safanduły w tej roli dawno nie oglądaliśmy (twardziel Jackson pasuje tu jak kwiatek do kożucha), ale trudno się wiele spodziewać gdy całość obraca się wokół trzynastolatka, który pomaga głowie państwa przetrwać w dziczy. Czy można to brać na serio? I tu leży pies pogrzebany. Gdy podejdziecie do filmu na luzie, przymkniecie oko na dziesiątki fabularnych idiotyzmów czy brak spójności, to możecie nawet się jako tako bawić. Tylko że chyba nie do końca to było zamysłem reżysera. Film jako parodia hollywoodzkich akcyjniaków może by się sprawdził, lecz wcale nie jest nakręcony w żarobliwym tonie. Przeciwnie, jest do bólu poważny i dlatego trudno go dobrze ocenić. Jest do bólu przeciętny i nijaki. Ma tylko dwia zalety – ładne ujęcia niemieckich gór (które robią za fińskie, ale mniejsza z tym) oraz czas trwania. 75 minut to niewiele, lecz tutaj zupełnie wystarczy. Przynajmniej nie trzeba się długo męczyć, a na więcej i tak zabrakło pomysłu.{jcomments on}

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: