WRONG TURN 6: LAST RESORT Droga bez powrotu 6: Hotel na uboczu

Wrong Turn Last Resort Droga bez powrotu 6 recenzjaWRONG TURN 6: LAST RESORT
Droga bez powrotu 6: Hotel na uboczu

2014, USA
horror, reż. Valeri Milev
altaltaltaltalt

Niby to droga bez powrotu, a wracamy do niej już po raz szósty! I znów żałujemy, że nie wybraliśmy innej. Wprawdzie tym razem za kamerą nie siedzi już Declan O’Brien, ale bułgarski reżyser Valeri Milev to niemal prawiczek i nie ma sznas wskrzesić serii, która już dawno umarła. Nie wiem, na co liczą twórcy, ale chyba sami zauważyli, że to nie ma sensu, i postanowili zrobić fabularny twist. Do pewnego momentu nawet trudno odgadnąć, że oglądamy kolejną odsłonę Drogi bez powrotu. To wygląda raczej na film erotyczny dla nastolatków nakręcony w imponującej posiadłości – pensjonat, który jeden z bohaterów otrzymał w spadku, to jedyne, co robi wrażenie w tym filmie. Reszta jest taka jak zawsze – w pewnym momencie powoli budowanej historii znienacka pojawiają się zmutowani kanibale, którzy bardziej śmieszą niż przerażają, i potem zaczyna się bezsensowna bieganina, teatr błędnych decyzji, irracjonalnych zachowań i irytujących postaci, czyli norma w tego typu slasherach. Jeśli ktoś oczekuje grozy, napięcia czy jakichkolwiek emocji – odsyłam do jedynki, bo w tej części (jak i w kilku poprzednich) tego brakuje. Chociaż zapowiadało się intrygująco, a przynajmniej nieco inaczej, skończyło się dokładnie tak samo. Jeśli to miał być powiew świeżości i reboot tej niepotrzebnej serii, skończyło się tylko na planach. Obawiam się jednak, że powstanie odsłona nr 7, nr 8 i tak dalej. Po co i dla kogo – trudno zrozumieć. Nie polecam.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: