IN FEAR

In Fear recenzja LoveringIN FEAR
In Fear

2013, Wielka Brytania
thriller, reż. Jeremy Lovering

Czy można zrobić interesujący film zatrudniając trójkę nieznanych aktorów i umiejscawiając całą akcję w samochodzie? Może i tak, ale tym razem chyba nie do końca się udało. Jeremy Lovering wirtuozem nie jest, lecz robił co mógł, by wycisnąć jak najwięcej ze słabego scenariusza. Dwójka młodych ludzi w drodze na festiwal muzyczny zamierza spędzić romantyczną noc w hotelu na odludziu. Zagubieni w labiryncie leśnych dróg nie potrafią dotrzeć do celu, a życie uprzykrza im lokalny psychopata. Opis jest mniej więcej taki jak cały film – do pewnego momentu intryguje i trzyma w napięciu, ale im dalej w las… W przenośni i dosłownie, bo w końcu ile można jeżdzić po tych samych leśnych dróżkach w dobie powszechnego GPSu? W miarę rozwoju sytuacji zachowania głównych bohaterów stają się coraz bardziej irracjonalne, a od spotkania Maxa cała historia wali się z wielkim hukiem. Nawet mroczny, klaustrofobiczny klimat gdzieś ulatuje, lub raczej ginie w zalewie niedorzeczności i irytujących rozwiązań. Sam pomysł był niezły – narastająca frustracja kierowcy, zdenerwowanie i strach pasażerki, uczucie zagubienia i całkowitej bezradności wobec dziwacznej sytuacji, wszystko to miało swój urok, jednak to nie tematyka na półtorej godziny filmu. Urozmaicenie scenariusza było niezbędne, lecz ewidentnie się nie udało i zespuło w miarę przyzwoity obraz. Trochę szkoda…
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: