I, FRANKENSTEIN Ja, Frankenstein

Ja Frankenstein recenzja Beattie EckhartI, FRANKENSTEIN
Ja, Frankenstein

2014, Australia, USA
fantasy, reż. Stuart Beattie

Wymyślony przez Mary Shelley Frankenstein to jedna z najbardziej kultowych postaci filmowych, nic więc dziwnego, że co i rusz powstają kolejne wariacje na jej temat. Jedną z nich proponuje w tym roku Stuart Beattie z Aaronem Eckhartem w roli głównej i niezłym występem Billa Nighy. Duży plus filmu to mroczny klimat niczym z napisanej przez współautora scenariusza serii Underworld, bo też historia opowiada o odwiecznej wojnie między dwoma klanami nieśmiertelnych, i to w zasadzie tyle pozytywów. Żeby się specjalnie długo nie rozwodzić nad filmami tego niewartymi, napiszę tak: to nie jest kolejna wersja ekranizacji słynnej powieści pani Shelley tylko typowo rozrywkowa produkcja wykorzystująca postać Frankensteina. Jako prosta bajeczka fantasy o walce dobra ze złem daje radę i może się sprawdzić jako kino dla niewymagających. Nie ma sensu mówić tu o aktorstwie czy efektach specjalnych – wszystko to jest na dość przeciętnym poziomie, ale przyznam, że widziałem znacznie gorsze obrazy. Niemniej efekty są mocno niedopracowane i zbyt ubogie jak na dzisiejsze standardy, denerwują ciągłe zwolnienia obrazu (slow motion zakłóca dynamikę walk), a drewniany Eckhart razi sztucznością. Jednak największy problem stanowi idiotyczna, dziurawa jak ser szwajcarski fabuła. Nie wiadomo, dlaczego po 200 latach bezczynności Adam (tak, tak, w tym filmie twór doktora Frankensteina ma imię) nagle włączył się w walkę gargulców z demonami ani dlaczego ludzie nie widzą latających stworów i płomieni na ziemi. Podobne pytania można mnożyć, tylko po co? Siermiężne dialogi dopełniają dzieła, które twórcy potraktowali bardzo poważnie. Szkoda, bo zamiast patetycznego nadęcia przydałoby się trochę luzu i odrobina humoru. Wtedy połączenie klasycznego horroru z elementami komiksu Kevina Greviouxa, twórcy Underworld, byłoby bardziej strawne.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: