BULLET

Bullet Danny Trejo recenzjaBULLET
Bullet

2014, USA
akcja, reż. Nick Lyon

Danny Trejo, posiadacz chyba najbrzydszej facjaty w całym hollywoodzkim światku (choć może jeszcze kilku podobnych przystojniaków by się znalazło), grywa we wszystkim, co mu się nawinie, i przez to dawno stracił swój urok. 12 filmów w 2013 roku, podobnie w latach wcześniejszych, i nie inaczej będzie w roku 2014. Jedną z produkcji już poznaliśmy – Bullet to film niemal żywcem wyjęty z VHS-ów lat 80. Wtedy to się podobało, dzisiaj śmiertelnie nudzi. Gdy syn szefa kartelu narkotykowego ma zostać stracony, jego ojciec porywa córkę gubernatora i szantażuje polityka, by ten ułaskawił bandziora. Bullet to ksywka gliniarza z Los Angeles, który bierze sprawy w swoje ręce, gdy do porwanych dołącza jego wnuk. Co dalej – chyba nie muszę pisać…
Kolejna niskobudżetówka (za 3 mln $), jakich powstają tysiące, z topornym i przewidywalnym scenariuszem, równie ciężką grą aktorską, i jednym znanym nazwiskiem na wabia. Tylko kto się nabierze na Trejo, skoro ten grywa w samych gniotach? Potrafił błyszczeć tylko pod opieką dobrego reżysera, i raczej dawno temu. Latka lecą i w filmie Nicka Lyona Trejo to poruszający się powolutku starzec, więc trochę komicznie wygląda, gdy w pojedynkę rozwala bandytów, wyskakuje z pędzącego auta, itp. Ale ponieważ to kino z przymrużeniem oka, nie ma sensu czepiać się szczegółów, bo rozczarowuje całość obrazu. Schematyczne kino dla ludzi nieszanujących swojego czasu.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: