BLACK ROCK Czarna skała

Black Rock Czarna skała recenzjaBLACK ROCK
Czarna skała

2012, USA
thriller, reż. Katie Aselton

Niewielka, zalesiona wyspa i bezbronne kobiety uciekające przed maniakalnymi mordercami – ile razy to już widzieliście? Na pewno tyle, żeby odpuścić sobie kolejny durny seans. Grająca główną rolę i zarazem reżyserka tego „dzieła” przygotowała prosty i schematyczny film klasy B, w którym strachu niewiele, za to sporo żenady i prymitywizmu. Oto 3 przyjaciółki postanawiają zrobić sobie typowo babski wypad na łono natury, gdzie chcą zażegnać stary konflikt i na nowo zbliżyć się do siebie. Spotykają 3 myśliwych, w tym dawnego kolegę ze szkolnych lat. Jak przystało na starego kumpla, ten po paru kielichach postanawia zgwałcić swoją znajomą, co o dziwo przypłaca życiem. Pozostali panowie w odwecie chcą zabić panie, ale te są sprytne i uciekają. To mniej więcej tyle. Warto dodać, że pod osłoną nocy przemarznięte kobiety zdejmują ciuchy i paradują nago, ale tę wartość dodaną film traci wraz ze świtem, kiedy to panie ubierają się. Nie muszę dodawać, że bezbronne kobiety nie są takie bezbronne, a doświadczeni myśliwi nie są tacy doświadczeni…
   Nie mam nic przeciwko prostym filmom, nawet klasy B. Można je zrobić dobrze, wystaczy odrobina talentu. Tutaj wszystko jest nie tak. Nie chodzi o marne dialogi czy brak więzi z bohaterami, ale przede wszystkim o zero napięcia i obowiązkowego w thrillerach dreszczyka emocji. Zważywszy, że to już było wiele razy i w znacznie lepszej wersji, stanowczo odradzam seans. Czas można lepiej spożytkować.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: