WHAT MAISIE KNEW

What Maisie Knew recenzja Julianne Moore Onata AprileWHAT MAISIE KNEW
What Maisie Knew

2012, USA
dramat, reż. Scott McGehee, Dacvid Siegel
altaltaltaltalt

Samo życie, chciałoby się powiedzieć po obejrzeniu filmu What Maisie Knew, który – jak przystało na poważny, skłaniający do refleksji dramat, nie doczekał się polskiej premiery. Po co ludziom gustującym w Strasznych filmach, Ciachach i innych głupawych komedyjkach, serwować ambitne i poruszające kino? Sale świeciłyby pustkami, a i nabywców DVD też nie byłoby wielu. Szkoda, bo ta chwytająca za serce opowieść o 7-letniej Maisie, która w rękach nieodpowiedzialnych rodziców staje się jedynie narzędziem w wlace o prawa rodzicielskie, niesie w sobie ważne przesłanie. To film przestroga dla rodziców pracoholików, dla wiecznych karierowiczów, którzy są zbyt zapatrzeni w siebie, by myśleć o dobru dziecka. Tacy właśnie sa rodzice Maisie – wiecznie nieobecny ojciec, wielki handlarz dziełami sztuki, i niedojrzała matka, starzejąca się gwiazda rocka, której córka przeszkadza w niekończących się tournee.
   To nie jest kino dla wszystkich. Typowa obyczajówka, jednak znakomicie zagrana (Julianne Moore jako matka i Onata Aprile w roli Maisie) i świetnie wyreżyserowana. Historia wciagająca i emocjonująca, pokazana realistycznie i bez zbytniego nadęcia. Obraz walki skaczących sobie do gardła dorosłych widziany z perspektywy małego dziecka. Film nie jest banalny ani nudny, a wrażliwi widzowie będą musieli sięgać po chusteczki. Niektóre sceny naprawdę mocne, jak choćby ta, gdy matka uświadamia sobie, że zostawiona z jej przyjaciółmi córka się jej boi i już jej nie kocha, bo lepiej się czuje w rodzinie zastępczej. Seans skłania do głębokich refleksji na temat wartości w życiu. Niestety przesłanie raczej nie trafi do licznych egoistów, którzy nigdy nie powinni mieć dzieci. Ludzie, którzy tak postępują i powinni się nad sobą zastanowić, raczej nie będą skorzy do samokrytyki, a film obejrzą głównie ci, którzy znają życiowe priorytety i znajdują czas dla swoich pociech. Samo życie….
Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: