EDEN

Eden recenzja GriffithsEDEN
Eden

2012, USA
dramat, reż. Megan Griffiths
altaltaltaltalt

Film opowiada prawdziwą historię młodej Koreanki, porwaną przez handlarzy żywym towarem i zmuszaną do prostytucji. Kobieta powoli przyzwyczaja się do nowej sytuacji, zdobywa zaufanie oprawców szykując krwawą zemstę. Tematyka stara jak świat, przedstawiana z różnym skutkiem w wielu filmach. Tutaj nie jest ani lepiej, ani gorzej. Właściwie trudno narzekać na realizm, bo przecież scenariusz oparto na faktach. Trzeba więc zaakceptować wolne tempo narracji (bo życie to nie tania sensacja), jednak na dłuższą metę to może nieco irytować. Nie ma w filmie pani Griffiths niczego, czego byśmy nie widzieli wcześniej. Dziwić może jedynie fakt oparcia całej potężnej organizacji na barkach młodego ćpuna. Ja w każdym razie tego nie kupuję. Mimo tego absurdu i łatwości, z jaką ofiara wkradła się w łaski dozorcy, film warto obejrzeć. Notę obniża zbyt szybka i naiwnie prosta końcówka, tu na pewno można się było lepiej postarać, bo przez cały film czekamy, że wydarzy się coś naprawdę mocnego i wyjątkowego. Eden to dość solidnie zrobione kino, ale bardziej spod znaku reportaży TVN o życiowych, trudnych sprawach, niż wciągającej i budzącej emocje sensacji. Można obejrzeć, nie będzie to czas stracony, ale głowy nie urywa.
Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: