SMILEY

Smiley recenzjaSMILEY
Smiley
2012, USA
horror, reż. Michael J. Gallagher

altaltaltaltalt

Smiley to dość nietypowy film. „Made by YouTubers for YouTubers”, jak mówi jeden z aktorów. Stworzony przez YouTubera dla YouTuberów. Czyli film nakręcony przez amatorów, w którym wystąpili także amatorzy (nie tylko, ale jednak). Krótko mówiąc: idzie nowe. Czy to wszystko ma znaczenie dla treści obrazu? Nie do końca. Nie oczekujcie tutaj porywającego aktorstwa ani głębokiej analizy przedstawianych postaci. Ale komu to potrzebne w niskobudżetowym horrorze? Liczy się sama historia, reżyseria i efekt u widza. Innymi słowy: czy w opowieści jest odrobina sensu i logiki, jak ją nam przekazano i czy się boimy podczas seansu. Niestety, każdy z tych elementów trochę kuleje. Smiley to wykreowana w Internecie postać seryjnego zabójcy z zasznurowanymi ustami i oczami, która pojawia się przywołana specjalnym hasłem. Wystarczy je wypowiedzieć i życzyć komuś śmierci. Czy to jednak tylko fikcja? Główna bohaterka, niestabilna emocjonalnie studentka Ashley (znana z Social Network Caitlin Gerard) podejrzewa, że zabójca istnieje i to ona będzie jego kolejną ofiarą. Zaczyna świrować….
   Niby nic nowego (mieliśmy już zabójczą kasetę wideo i duchy wychodzące z telewizora), ale zważywszy na amatorskość produkcji nie mogę być aż tak surowy. Widziałem dużo gorsze filmy robione przez zawodowców. Smiley może nie jest straszny i nie wszystko trzyma się kupy (chociaż na ogół trzyma klimat), ale muszę twórców pochwalić za dość zaskakującą końcówkę. Całość można było zrealizować znacznie lepiej i ciekawiej, ale wstydzić się też nie ma czego. Taki niezobowiązujący straszak dla nastolatków. Może po seansie niektórzy przestaną czatować z nieznajomymi przez tę głupią skrzynkę?
Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: