PAPERBOY Pokusa

Paperboy Pokusa recenzja Kidman Efron McConaughey CusackPAPERBOY
Pokusa

2012, USA
thriller, reż. Lee Daniels

Premiera polska – styczeń 2013. Światowa – maj 2012. Komentarz – zbędny. Ale zawsze lepiej późno niż wcale. I jak zwykle ukłony dla tłumacza, albo raczej polskiego wizjonera, który nadał nowe znaczenie słowu Paperboy. Polski geniusz zwykle wie lepiej, jak twórca powinien nazwać swoje dzieło. Może zachodni pisarze powinni przyjeżdżać do nas na konsultacje? Kto więc kogo „pokusił” w filmie Paperboy? Niewątpliwie wiecznie młoda Nicole Kidman, grająca wyuzdaną narzeczoną skazańca. Trudno uwierzyć, że ta kobieta ma 45 lat! Good job! Ociekająca seksem Charlotte to jedna z jej najlepszych kreacji. Praktycznie Kidman rządzi filmem, chociaż nie jest postacią pierwszoplanową. Pokusa to film, o którym można napisać długą rozprawkę – tylko kto by to czytał? Ja spróbuję rozprawić się z nim w kilka minut.
Obraz Lee Danielsa to dość specyficzne kino i nie każdemu przypadnie do gustu. Jednych zachwyci, innych zanudzi. Film ma charakter retrospekcji. Opowieść o wydarzeniach w domu rodziny Jansenów snuje ich wieloletnia służąca (w tej roli świetna Macy Gray). Wraca pamięcią do lat 60., gdy reporter James Ward (Matthew McConaughey) przyjechał do rodzinnego domu na Florydzie, by wyjaśnić sprawę morderstwa miejscowego policjanta, o którą oskarżono Hillary’ego Van Wettera (świetny i w tym filmie wyjątkowo odrażający John Cusack). Skazany na śmierć więzień nie jest zbyt pomocny – bardziej od ratowania własnego życia interesuje go widok powabnej Charlotte, z którą od dawna koresponduje i traktuje jak narzeczoną. James uparcie wierzy w niewinność skazańca, a mocno pokręcone relacje między bohaterami komplikuje fakt, że w młodej lolitce zakochał się Jack, młodszy brat Jamesa (Zac Efron), który nie rozumie erotycznej fascynacji atrakcyjnej młodej kobiety człowiekiem oskarżonym o zabójstwo. Jeśli dodamy do tego uwypuklone konflikty na tle rasowym (takie były czasy), niechęć lokalnej policji (w końcu zabito jednego z nich) oraz inne zaskoczenia (o których nie napiszę, by nie psuć niespodzianki), wtedy mamy pełny obraz tego wielowymiarowego dzieła. Dodam, że film celowo jest ziarnisty i lekko pożółkły, co uwypukla ducha tamtych czasów i dobrze oddaje przepocony klimat gorącej Florydy.
Za sprawą Nicole Kidman obraz Danielsa jest przesycony erotyzmem. Niekoniecznie dosłownie (nie szukajcie mocnych scen łóżkowych) i nie chodzi o samą scenę w areszcie, lecz o całość roli plastikowej Barbie, która dla Kidman była sporym wyzwaniem. Rola jakże odmienna od postaci zwykle grywanych przez tę znakomitą aktorkę. Jej Charlotte jest trochę śmieszna i groteskowa (choćby w swej seksualnej fascynacji Hillarym), ale zarazem tragiczna i godna politowania (w potrzebie akceptacji i stworzenia domu, nieważne z kim). Jest jak ćma lecąca ku światłu – nieświadoma, że może się spalić. Wprawdzie Kidman nie dostała nominacji do Oscara, ale ta akademia od lat rządzi się własnymi prawami i wydaje zdumiewające wyroki. Brawa należą się także pozostałym aktorom. O Macy Gray i Cusacku już wspomniałem. Matthew McConaughey, postać niezwykle niepokojąca, swój zwyczaj eksponowania nagiego torsu zostawił tym razem młodszemu koledze. To Zac Efron, ciacho znane głównie z produkcji Disneya, ciągle paraduje bez koszuli, a jego spocone ciało kusi nie mniej niż zgrabne nogi Kidman. Jednak Efron przede wszystkim gra i jako gazeciarz (paperboy) wypada naprawdę dobrze. Może właśnie ta rola pozwoli mu zerwać z dziecinnym wizerunkiem?
Film Danielsa nie porywa samą historią. Właściwie motyw morderstwa jest nudny i przez pierwsze minuty seansu głośno ziewałem w prawie pustej sali kinowej. Jednak w miarę rozwoju wydarzeń człowiek stopniowo odkrywa kolejne smaczki serwowane przez reżysera. To świetnie nakreślone portrety psychologiczne bohaterów spajają tę leniwą opowieść. To skomplikowane relacje między nimi wciągają widza. Zadziwia irracjonalność zachowań, a także liczne zwroty akcji oraz umiejętnie wprowadzane poboczne wątki. To wszystko współgra ze sobą tworząc fascynującą i intrygującą mieszankę. Przyznam, że choć nie przepadam za wolnym tempem akcji i mało ciekawą fabułą, uległem urokowi tego niezbyt widowiskowego, kameralnego filmu. Jest inny. Jest klimatyczny. Jest dobrze zrobiony. I to wystarczy. Kawałek kina na poziomie.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: