11-11-11 Liczba przeznaczenia

11-11-11 Liczba przeznaczenia recenzja11-11-11
11-11-11 Liczba przeznaczenia

2011, Hiszpania, USA
horror, reż. Darren Lynn Bousman

altaltaltaltalt

Mam słabość do filmów, których akcja rozgrywa się w ukochanej przeze mnie Barcelonie. Ale w przypadku tego filmu trudno to unać za atut, bo miasto widać tylko w migawkach, a lokalizacja nie ma żadnego wpływu na treść. Po tragicznej śmierci żony i dziecka, słynny amerykański pisarz Joseph Crone udaje się do Barcelony, by pogodzić się z bratem i umierającym ojcem. Na miejscu zaczyna doświadczać szeregu dziwnych zdarzeń, mających związek z liczbą 11. Ciekawość zmieniająca się w obsesję prowadzi Josepha do odkrycia przerażającej prawdy na temat apokaliptycznej daty 11-11-11…
   Fabuła sugeruje intrygujący, ciekawy film. Niestety dzieło twórcy trzech części słynnej Piły (co podkreślono na okładce – zapomniano dodać, że pierwszą, jedyną godną uwagi część, zrobił ktoś inny) rozczarowuje na całej linii. Jest niespójne, nielogiczne i trudno zrozumiałe (zwłaszcza końcówka trzeszczy w szwach). Niby jest mroczny klimat, głęboka tajemnica, ale film nie straszy w żadnym momencie, a nagromadzenie bzdur w finale dowodzi, że chyba sami twórcy się nieco pogubili. Oczywiście można film dowolnie interpretować, ale w dobrym horrorze nie o to chodzi. Sam klimat to za mało. Barcelona niczemu nie służy, kobieta zainteresowana bohaterem nie odgrywa żadnej roli (to po co ją umieszczono w akcji?), główny bohater nie wierzy w Boga ale wierzy w diabła i demony itd. W sumie można obejrzeć, ale wielkiego szału nie ma. Mogło być lepiej…
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: