COURIER Kurier

Courier Kurier recenzja Schweiger RourkeCOURIER
Kurier

2012, USA
thriller, reż. Hany Abu-Assad

Jeffrey Dean Morgan wciela sie w rolę kuriera dostarczającego przesyłki, których nie można powierzyć poczcie (kłania się o dwie klasy lepszy Transporter z Jasonem Stathamem). Kolejnego zlecenia nie może odrzucić, bo w grę wchodzi życie najbliższych mu osób. Ma 60 godzin na dostarczenie tajemniczej walizki jednemu z najgroźniejszych bossów przestępczego świata. Nikt nie wie, gdzie on przebywa, a ludzie na sam dźwięk jego imienia milkną ze strachu. Kurier powoli przenika do gangsterskich struktur i odkrywa zaskakującą prawdę o zleceniobiorcy. Fabuła niezbyt porywająca, ale nawet jeśli sam pomysł był niezły, to wykonanie zdecydowanie przerosło twórców. Kurier nieznanego mi bliżej izraelskiego reżysera, jest typowym filmem klasy B, bez odpowiedniego tempa, bez dawkowania emocji (w ogóle ich tutaj brak) i bez ciekawych aktorów. Epizodyczna rola Mickeya Rourke nie ratuje całości, tym bardziej, że przez większość filmu jest pokazywany od tyłu i w ciemnych ujęciach, więc i tak trudno go zidentyfikować. To chyba miało budzić grozę – ale bardziej wzbudza zażenowanie. Podobnie jak postać głównego bohatera, który wychodzi cało z każdej opresji – uwalnia się z kajdanek na posterunku pełnym policjantów i bez problemów sprawdza coś w komputerze, potrafi z pogruchotaną dłonią zerwać więzy założone przez zawodowych zabójców, którzy zostawiają go samego zamiast pilnować, itd. Bzdura goni bzdurę. Scenariusz pisany na kolanie, nieprzemyślany i mocno naiwny. Chyba nawet dwie gwiazdki to za dużo…
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: