SILENT HOUSE

Silent House recenzja Elizabeth OlsenSILENT HOUSE
Silent House

2011, Francja, USA
horror, reż. Chris Kentis, Laura Lau
altaltaltaltalt

Remake rok starszego filmu urugwajskiego La Casa Muda. Ale równie nieudany co oryginał. Nawet trudno opisać fabułę (nie zdradzając zakończenia) bo sprowadza się do biegania głównej bohaterki po wyciemnionym domu. Ukrywa się, bo słyszała jakieś niepokojące odgłosy dochodzące z górnego piętra. Ojciec, który poszedł sprawdzić, nie wraca.
   Właściwie głównym pozytywem filmu jest dobra gra młodej Elizabeth Olsen. Celowo piszę „gra”, a nie jej eksponowany dekolt. Mimika twarzy dobrze oddaje emocje, widać jak jest przerażona gdy ucieka przed… nie wiadomo przed kim. Ale ucieka. Jednocześnie robi wiele hałasu i cały czas świeci latarką, co nie jest dobrym pomysłem, gdy się nie chce zdradzać miejsca swego pobytu. Gdy wreszcie ucieka z domu, po chwili do niego wraca. Logika z pewnością nie jest mocną stroną filmu. Nie jest nią też groza, bo w zasadzie nie bardzo jest się czego bać. Sceny się niemiłosiernie dłużą i raczej nudzą niż straszą. Zwłaszcza, że cały czas nie wiemy, o co chodzi ani kto (lub co) ściga bohaterkę. I czy w ogóle ściga. Widziałem wiele lepszych filmów opartych na schemacie ucieczki przed niewiadomym w pustym domu. Ten można sobie darować.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: