GREAT GATSBY Wielki Gatsby

Great Wielki Gatsby recenzja DiCaprio Maguire LuhrmannGREAT GATSBY
Wielki Gatsby
2013, USA
melodramat, reż. Baz Luhrmann
altaltaltaltalt

Co pewien czas trafiam na filmy, którym trudno wiele zarzucić, ale są mi kompletnie obojętne, nie wyzwalają żadnych emocji. Dokładnie taki przypadek miałem z kolejną ekranizacją klasycznej powieści F. Scotta Fitzgeralda z 1925 roku Wielki Gatsby z Leonardo DiCaprio w roli głównej, której obejrzenie i opisanie odkładałem w nieskończoność. Skoro jednak obraz wszedł już do sprzedaży, do tego w wersji 3D, pora się z nim zmierzyć. Od poprzedniej ekranizacji, w której brawurowo zagrali Robert Redford i Mia Farrow, minęło niemal 40 lat – nic więc dziwnego, że australijski reżyser Baz Luhrmann (mający na koncie m.in. dość swobodną interpretację Romeo i Julii, także z DiCaprio w roli głównej) ponownie sięgnął po ten temat. Historię nieszczęśliwej miłości Jaya Gatsby’ego do Daisy Buchanan, kobiety z wyższych sfer, która porzuciła go dla bogatszego, obserwujemy oczami młodego maklera giełdowego Nicka (Tobey Maguire), który mieszka tuż obok i jest świadkiem wystawnych imprez organizowanych przez sąsiada w celu zwrócenia uwagi dawnej ukochanej. Nie ma sensu pisać więcej i odkrywać kart, by nie psuć przyjemności tym, którzy nie znają powieści ani filmu z Redfordem.
   Jak napisałem we wstępie, na obraz Luhrmanna trudno narzekać. Od strony wizualnej jest efektowny i wspaniały, a Nowy Jork lat 20-tych nigdy nie błyszczał lepiej niż w jego wersji. Wbrew pozorom dla mnie właśnie to jest główną wadą filmu i powoduje jego kompletnie odrealnienie, a co za tym idzie – sztuczność. Zbytni rozmach i przepych (widowisko na miarę możliwości XXI wieku) plus masa nic nie znaczących postaci są tak sztuczne, że nie wywołują żadnych emocji. Te mocno kiczowate obrazy ogląda się nawet przyjemnie (jeśli zaakceptujemy obecność hip-hopowych bitów w latach 20-tych – to celowy, ale dość kontrowersyjny zabieg), jednak nie potrafią wytworzyć więzi z widzem. W tym kontekście wolę wersję z 1974 roku. Nie napiszę, jak jeden z internautów, że „ten film to zwykle guwno. szkoda czasu na oglondanie go”, bo tak nie jest, a treść tej wypowiedzi i pisownia świadczą tylko o intelekcie jej autora, jednak ostrzegę przed zbyt wygórowanymi oczekiwaniami. Także w stosunku do wierności książce, którą Luhrmann zinterpretował dość luźno, kręcąc coś wrodzaju wariacji na jej temat. Mnie to akurat nie przeszkadza – kino rządzi się innymi prawami i pominięcie niektórych wątków jest oczywiste. Gorzej, że wszystkie postacie są płaskie i jednowymiarowe, a zamiast głębi mamy tandetny blichtr i stylizację rodem ze współczesnych raperskich teledysków. Jak ktoś to kupi – polubi cały przydługi film, zwłaszcza że aktorsko jest dobrze, DiCaprio jest świetny i udźwignął rolę, podobnie Maguire.
   Wielki Gatsby AD 2013 to wielkie widowisko. Tylko tyle lub aż tyle – zależy od nastawienia. Obejrzeć na pewno warto, jednak potrzebny będzie spory dystans i cierpliwość, bo film trwa ponad 2 godziny. Mimo braku emocji, nie będzie to czas zmarnowany.
Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: