DEPORTIVO-REAL 2-6 Osiem bramek i królewska reakcja w Galicji

Deportivo Real 2-6 hiszpańska la liga 2016/2017Podrażniony frajerską porażką w El Clásico Real z nożem na gardle pojechał do Galicji, by szukać straconych punktów w meczu z Deportivo La Coru?a. Królewscy wiedzą dobrze, że po wpadce z Barceloną nie ma już miejsca na pomyłki i jeśli chcą zdobyć mistrzostwo Hiszpanii, muszą wygrać wszystkie mecze. Niezależnie od rywala i niezależnie od składu. Dzisiaj zagrał tzw. drugi garnitur, ale to bardzo myląca nazwa, bo tak się składa, że rezerwowi zawodnicy prezentują się na boisku znacznie lepiej niż once de gala z BBC i CKM. Dzisiaj widać to było od pierwszych minut, i to dosłownie, bo pierwszy gol padł właśnie w 1 minucie. Pierwsza szansa Moraty po dograniu Isco i od razu 1-0. Można powiedzieć: jest napastnik – jest bramka. Później Hiszpan włączył „tryb Benzemy” i marnował kolejne okazje, ale nie zmieni to faktu, że szybko „napoczął” rywala i potem wszystko było łatwiejsze. Królewscy zagrali koncertowo, strzelili 8 bramek (dwie prawidłowe błędnie nieuznane przez sędziego) i nie pozostawili żadnych wątpliwości. Mieli momenty zwolnienia i dekoncentracji, które gospodarze skrzętnie wykorzystali, jednak i tak za ten występ należą się wielkie brawa. Gdy na boisku nie ma leniwego BBC i drewnianego CKM, madrytczycy potrafią grać piękny, nowoczesny i szybki futbol. Aż szkoda, że na wielkich rywali do składu znów wrócą „święte krowy”.

Dzisiaj trafiali niemal wszyscy. Najpierw Morata, potem były strzały w słupek Isco i Asensio, gol Jamesa w 14 minucie po dograniu Lucasa, następnie zmarnowane okazje sam na sam Lucasa i Moraty, nieuznany gol tego ostatniego, i wtedy Real nieco zwolnił. Gola kontaktowego w 35 minucie zdobył Andone, ale tuz przed przerwą odpowiedział Lucas Vázquez i było 3-1. Druga połowa potoczyła się identycznie. Gol Jamesa w 66 minucie, potem trafienie najlepszego na boisku Isco, koronujące jego magiczny występ, i gol gospodarzy, konkretnie Joselu w 84 minucie. Wtedy znów nieuznana bramka Mariano po kapitalnej akcji Blancos, i wreszcie gol Casemiro ustalający wynik po dograniu Mariano. Dominikańczyk (najbardziej niedoceniany zawodnik kadry) zagrał tylko kwadrans, ale zdążył zaliczyć asystę i strzelić gola, którego odebrał mu sędzia liniowy.

Real zdał pierwszy egzamin. Przed nim jeszcze kolejne pięć, a najbliższy już w sobotę, gdy na Bernabéu przyjedzie zawsze groźna Valencia. Będzie okazja na rewanż za porażkę sprzed 2 miesięcy. O ile Zidane znów nie zepsuje meczu niemrawym składem i wystawieniem graczy bez formy. Dzisiaj trzeba się cieszyć z wygranej i tylko żałować, że brylujący Isco przesiedział Klasyk na ławce. Z nim na boisku byłoby znacznie łatwiej stawić czoło technicznej Barcelonie.


Plus meczu: Isco, James

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: