Merytoryczny kosmos PiS

   Wczoraj prezes PiS, Jarosław Kaczyński, przedstawił swoje pomysły na naprawę państwa. Trzeba odnotować to wystąpienie nie dlatego, że te pomysły są wiele warte (bo nie są), ale ponieważ jest to pierwsza merytoryczna propozycja PiS. Po raz pierwszy od… nie pamiętam od kiedy… od zawsze chyba…. PIS zachował się jak partia opozycyjna, a nie grupa bezmyślnych krytyków, ochoczo potępiająca w czambuł wszystko, co tylko zaproponuje partia wybrana przez polskie społeczeństwo do rządzenia krajem. Jak widać, proces kolejnej „przemiany” Kaczyńskiego już się zaczął. Pan prezes na kilka tygodni zniknął z mediów, by w spokoju pracować nad programem, który w spokojny i stonowany sposób przedstawił na konferencji, trzeba przyznać nieźle przygotowanej pod względem marketingowym. Program jest dość szeroki, nie zamierzam go tutaj omawiać, bo nie ma po co. Był całkiem dobry w części wymieniającej problemy i bolączki trawiące Polskę, i całkowicie kosmiczny w propozycjach rozwiązań tych problemów. Kaczyński chyba nie zauważył, że w Europie trwa kryzys, który zbliża się i do naszego kraju (mimo ciągle znakomitych wyników gospodarczych) i nie jest to dobry moment na tak gruntowne reformy i dodatkowe obciążenia budżetu. W programie Kaczyńskiego, stworzonym według metody „dla każdego coś miłego„, tych obciążeń jest sporo. Będą więc niższe podatki, większe ulgi prorodzinne (na każde kolejne dziecko, bo przecież ludzie decydują się na dzieci tylko z tego powodu), bony na żłobki, darmowe kina dla rodzin wielodzietnych…. Polacy będą krócej pracować i krócej się uczyć, państwo wszystkim wypłaci minimalną emeryturę, itd. itp. No miodzio po prostu. Jaki dobry człowiek ten Kaczyński! Tylko kalkulatora chyba zapomniał. Łatwo jest wymieniać, co należy zrobić bez podawania, skąd wziąć na to pieniądze. Scenariusz grecki prawie gotowy. W tym wytykaniu, co powinno się zrobić, PiS zawsze było dobre. Szkoda tylko, że podczas swoich dwuletnich rządów nie zrealizowało żadnego z tych „świetnych” pomysłów. Dlaczego? Przecież wtedy były na to pieniądze. Czy ktoś pamięta obietnicę PiS wybudowania 3 milionów mieszkań, na bazie której wygrali wybory 7 lat temu? Gdzie te mieszkania? Teraz PiS obiecuje 1,2 mln nowych miejsc pracy. Obiecywać zawsze jest łatwo. Wytykać błędy innym także. Gorzej, jak trzeba samemu coś zbudować, gdy się potrafi tylko niszczyć. Jak ktoś nie pamięta dawnych działań Kaczyńskiego i czasów jego rządów, odsyłam do mojego artykułu Mały człowiek a może.
   Nie chcę dla zasady krytykować pomysłów Kaczyńskiego, bo dobrze, że je w ogóle przedstawił. Szkoda tylko, że jest to tylko tani chwyt obliczony na naiwnego wyborcę. Sztuczny i mało wiarygodny, tak jak cała kolejna przebieranka PiS. Panowie będą teraz udawać szczerze zatroskanych losem obywateli, będą proponować wzięte z kosmosu, nierealne rozwiązania i może uda się nabrać kolejną grupę Polaków. Bo przecież tak naprawdę chodzi tylko o dobre wrażenie, które podbije słupki w sondażach. Tak samo było przy przedstawianiu równie naiwnego i bezsensownego programu naprawy piłki nożnej w Polsce. Żeby chociaż Kaczyński zaprosił do swojej prezentacji jakichś niezależnych (albo nawet zależnych) ekspertów, zamiast nieodłącznego aparatczyka Hofmana czy nieskażonego własną myślą Błaszczaka. Z taką ekipą i z taką historią własnych rządów Kaczyński jest w swoich propozycjach tak samo wiarygodny, jak wilk przedstawiający program ochrony owiec.
  Prezes PiS podczas swojego wystąpienia tyle razy używał słowa „alternatywa”, że Waldemar Pawlak trafnie nazwał proponowane zmiany „programem Alternatywy 4„. Nic dodać, nic ująć.
   Teraz rozpocznie się licytacja na prawicy, kto jest autorem danej propozycji. Zbigniew Ziobro już oskarżył Kaczyńskiego o kopiowanie jego pomysłów i przypisywanie sobie rozwiązań proponowanych przez Solidarną Polskę. Gdzie i kiedy to proponował – nie mam pojęcia. Z kolei minister finansów obiecał, że dokładnie wyliczy, ile by Polskę kosztowały socjalne pomysły Kaczyńskiego. Hofman niedawno ze zwykłą sobie gracją powiedział, że Platforma jest jak Amber Gold. Można by teraz stwierdzić, że pomysły PiS przypominają piramidę finansową, bowiem zakładają wydawanie środków większych niż przychody budżetu państwa. PiS bardzo liczy na to, że kryzys gospodarczy zapewni mu powrót do władzy. I tym razem też się przeliczy.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: