Kolejne El Clasico w finale Pucharu Króla

Real Madryt - Sociedad 4-4 Puchar Króla 2024/2025

Dwie najlepsze hiszpańskie drużyny piłkarskie, Real Madryt i Barcelona awansowały do finału Pucharu Króla. 26 kwietnia na stadionie La Cartuja w Sewilli będziemy więc mieć dodatkowe El Clásico. W obu konfrontacjach z tego sezonu Barcelona była wyraźnie lepsza roznosząc Królewskich 4-0 na Bernabéu5-2 w finale Superpucharu Hiszpanii. Los Blancos nie grają przekonująco i są dalecy od optymalnej formy, ale mieli dostatecznie dużo czasu, by wyciągnąć wnioski z tych porażek.

Najpierw Real Madryt podejmował u siebie Real Sociedad. Baskowie przegrali pierwszy mecz 0-1 i wydawało się, że w Madrycie gospodarze tylko dopełnią formalności. Ale Real nie byłby sobą, gdyby nie skomplikował spraw i nie zafundował kibicom ekstremalnych emocji. W końcu w futbolu właśnie o emocje chodzi, prawda? Ale czy o takie? Madrytczycy przegrywali 0-1, wyrównali (kapitalny gol młodziutkiego Endricka), potem znów przegrywali (samobój Alaby), a w 80 minucie było nawet 3-1 dla Sociedad (znowu Alaba). Dopiero wtedy apatyczny Madryt wziął się do roboty. W 5 minut dwa gole strzelili Bellingham i Tchouameni. Gdy wydawało się, że jest po sprawie, w doliczonym czasie gry Baskowie znów trafili (gapiostwo kogo? Alaby oczywiście) i wygrali 4-3. Ta szalona końcówka wynagrodziła kibicom wcześniejszą nudę, a na deser była dogrywka, w której gola na wagę awansu zdobył rezerwowy Rüdiger po dograniu rezerwowego Gülera. Remis 4-4, awans madrytczyków do finału, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że w Realu Ancelottiego nic nie działa jak należy. Jednak w stosunku do fatalnego obrazu gry Realu same wyniki są rewelacyjne. Czy to wystarczy na finał i rozpędzoną Barcelonę? Hmmm….

Katalończycy też zrobili swoje, i również bez fajerwerków. Fajerwerki były w pierwszym, kapitalnym meczu zakończonym remisem 4-4. Na Metropolitano było tylko 1-0 dla gości, czyli oba półfinały miały de facto identyczne wyniki. 1-0 na wyjeździe i 4-4 u siebie. Atlético zawiodło, zagrało zbyt defensywnie i bojaźliwie (skąd my to znamy… – może taka moda w Madrycie). Przez cały mecz Rojiblancos nie oddali ani jednego celnego strzału. Tak się nie da wygrać, Barcelona miała takich strzałów sześć, z czego jeden skuteczny. To wystarczyło.

Obaj hiszpańscy giganci są w zupełnie różnych miejscach. Finansowo Real bije kolejne rekordy, a Barcelona tonie w długach i przekrętach (właśnie ogłoszono kolejny, który powinien skutkować poważnymi karami dla klubu. Powinien, ale to Hiszpania, tutaj nikt nie ruszy Barcelony). Sportowo jest odwrotnie – naszpikowany gwiazdami Real męczy się w każdym meczu, jakby grał za karę i bez trenera, natomiast Barcelona gra lekko, łatwo i przyjemnie dla oka, strzela średnio ponad trzy bramki na mecz, i wydaje się pewnie zmierzać po tryplet (Liga Mistrzów, La Liga, Puchar Króla). Ale szansę na te trofea mają też Królewscy. Więc dopóki piłka w grze…

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: