Niedoszły transfer dekady – Kylian Mbappe NIE dla Realu Madryt

Kylian Mbappe zostaje PSG transfer Real MadrytHistoria zatoczyła koło. W 2017 roku Real Madryt miał ustalone warunki zakupu 18-letniego perspektywicznego piłkarza Monaco, Kyliana Mbappé, za 180 milionów        (byłby to nowy rekord transferowy). Wtedy we wszystko wmieszał się Paris Saint-Germain i przekonał zawodnika do transferu dwa razy wyższą pensją. Pozostanie we Francji było zrozumiałe – rodzina pochodzi z Paryża, a młody zawodnik otrzymał gwarancję gry, o co w Realu było trudno z racji nienaruszalnego tercetu BBC. Ale Królewscy nigdy nie spuścili Kyliana z oczu. Grzecznie odczekali cztery lata i gdy został mu ostatni rok kontraktu, ponowili kontakt i przedstawili PSG intratną propozycję. Zaoferowali 180 (a potem nawet 200) milionów € za piłkarza, którego po sezonie mogliby pozyskać za darmo. To nie tylko gest w stronę paryżan, których katarscy właściciele śpią na forsie i stać ich nawet na stratę takich pieniędzy, ale także inwestycja w nowy sportowy projekt Madrytu. Real wysłał jasny sygnał – w dobie pandemii, gdy inni ledwo wiążą koniec z końcem, gdy Barcelona ma ponad miliard € długu i nie stać jej na podpisanie kontraktu z legendą klubu Leo Messim, Madryt buduje najnowocześniejszy stadion i bez problemu wykłada ogromne pieniądze na nowego zawodnika. Prezes Florentino Pérez uderzył pięścią w stół pokazując, na czym polega dobre zarządzanie klubem. Nie bawił się w jakieś drobne kwoty, zagrał vabank. Jak przystało na instytucję o takiej renomie. Jednak PSG to nie jest normalny klub, jego właścicielem jest państwo Katar, dla którego milionowe kwoty to drobniaki. Paryżanie jawnie lekceważą zasady finansowego fair play, mają w kieszeni UEFA i nie muszą się martwić żadnymi ograniczeniami, dlatego odrzucili propozycję Realu Madryt i Kylian pozostał w stolicy Francji. Paryż miał wygrać Ligę Mistrzów i tym przekonać Francuza do podpisania nowego kontraktu. W tym celu dokonano wielu wzmocnień, ściągnięto m.in. Gianluigiego Donnarummę, Achrafa Hakimiego, Georginio Wijnalduma, i dwie wielkie gwiazdy: Sergio Ramosa i Leo Messiego. Na papierze wszystko grało, na boisku już nie. PSG poległ w Pucharze Francji, przegrał Superpuchar, a z Ligi Mistrzów wywalił go nie kto inny jak Real Madryt, po słynnej remontadzie na Bernabéu. Real ani nie ma świetnego składu, ani wybitnego trenera, ale pół godziny dobrej gry Los Blancos wystarczyło, by obnażyć i ośmieszyć katarski projekt. Tak oto Kylian dostał jasny sygnał, że w Paryżu raczej nie czeka go świetlana przyszłość.

Jeszcze w czerwcu 2021 prezes PSG Nasser Al-Khelaïfi zarzekał się, że „nigdy nie sprzedamy Mbappé i nigdy nie odejdzie za darmo”, jednak pół roku później „niewolnik” uzyskał wolność: od 1 stycznia 2022 Mbappé mógł oficjalnie rozmawiać z dowolnym klubem i podpisać wstępne porozumienie. Po blamażu w Lidze Mistrzów w świat poszła wiadomość, że Kylian dogadał się z Realem Madryt, ale z ogłoszeniem swej decyzji poczeka do końca sezonu. Z szacunku dla kibiców i włodarzy PSG. Ale katarscy właściciele nigdy nie odpuścili. Przekonywali, naciskali, grozili, nieustannie powiększali liczbę zer na nowym kontrakcie, i w końcu dopięli swego. Jeszcze w poprzednim tygodniu zawodnik zatwierdził ofertę Realu Madryt, na podstawie której miał otrzymać miesięczną pensję 25 milionów € netto oraz 130 milionów € w ramach premii za podpis i pełną kontrolę nad swoimi prawami do wizerunku – rzecz niespotykana nigdy wcześniej, bo zawodnicy Los Blancos oddają klubowi połowę tych praw. Żaden zawodnik nie jest ponad klubem, ale dla Kyliana naruszono wiele zasad. Jednak Francuz grał na dwa fronty, wciąż rozmawiał z PSG i ostatecznie wybrał ich ofertę, a zdecydowały o tym gwarancje włodarzy, że 23-latek otrzyma głos w sprawie wyboru trenera i dyrektora sportowego zespołu oraz transferów, w tym tych z klubu (co już samo w sobie jest absurdalne i tylko podkreśla, jak sztucznym i idiotycznym tworem jest PSG – młody piłkarz ma jednocześnie pełnić rolę doradcy i dyrektora sportowego, czyli pracownik będzie decydował o zatrudnianiu i zwalnianiu innych pracowników oraz ich szefa). No i oczywiście, a raczej przede wszystkim pieniądze, które w Paryżu są trzy większe niż w Madrycie (nawet jeśli te obiecane przez prezesa Florentino Péreza też były rekordowe w historii klubu, ponad dwukrotnie wyższe od tego, co dostawał Cristiano Ronaldo), niespotykane dotychczas w futbolu i niemożliwe do zrealizowania w normalnych, uczciwych warunkach. Jak podają media, jest to 300 milionów € za sam podpis pod trzyletnią umową i po 90 milionów € netto za każdy rok gry. I to wszystko oficjalnie i legalnie oferuje, który w ostatnich latach notował po 200 milionów straty. Ale drukarka pieniędzy działa dobrze, UEFA tradycyjnie przymyka oko i dalej promuje nierówną równość w futbolu. Uczciwi muszą być inni, nie Paris Saint-Germain. Takiej ofercie trudno się oprzeć. Tak oto Kylian Mbappé stał się najlepiej zarabiającym piłkarzem z pensją kilkukrotnie wyższą od dotychczasowych rekordzistów. I oczywiście ma być się główną postacią katarskiego projektu. Nie wiadomo, jak zostanie rozwiązana sprawa obecności Leo Messiego i Neymara, bo jest oczywiste, że dopóki oni są w drużynie, trudno ich przyćmić.

Mbappé miał prawo wyboru. Istnieje życie poza Madrytem i zawodnik ma prawo chcieć zostać w swojej ojczyźnie, zostać legendą klubu z rodzinnego miasta i strzelać bramki w ogórkowej lidze francuskiej, gdzie łatwiej błyszczeć, choć mało kto to zauważa. Wyhamowana kariera Neymara czy Messiego po odejściu z Barcelony jest tu najlepszym przykładem. Jednak zupełnie nie rozumiem, dlaczego ta szopka trwała tak długo. Przez cały rok czytaliśmy newsy o Mbappé i jego rozterkach. Zawodnik mógł wybrać dużo wcześniej, ogłosić to i mieć święty spokój. Może jednak wolał ten szum medialny i kilkaset milionów więcej? Dzisiaj takie czasy, że światem rządzi pieniądz, świat futbolowy żyje z plotek, a wszelkie newsy są tylko gdybaniem bez żadnej wartości. Dziennikarze piszą to, co ludzie lubią czytać, i karuzela absurdu się kręci. Dobrze, że ta żałosna telenowela wreszcie znalazła swój finał. Szkoda, że nie taki, jak powszechnie oczekiwali wszyscy madridistas, ale z katarskimi liczbami nie ma jak walczyć. Na boisku Real był lepszy i wygrał z PSG. W sprawie Kyliana PSG ograło Real.

Fiasko transferu, który uznawano za pewny, jest dużą porażką klubu ze stolicy Hiszpanii. I nawet trudno mieć pretensje do prezesa, który postawił na złego konia. Wszystko było dogadane, ustalone, zawodnik niemal przez rok wytrzymywał presję ze strony Katarczyków, rodziny, nawet prezydenta Francji, by na finiszu nagle zmienić zdanie. Był dogadany z prezesem i nie dotrzymał słowa. Problem w tym, że Real bardzo potrzebuje wzmocnienia siły rażenia, bo nie można jej opierać na 34-letnim Benzemie, nawet jeśli ten akurat rozegrał sezon życia, a dla Mbappé całkowicie odpuszczono transfer innego genialnego napastnika, Erlinga Hålanda, który wylądował w Manchesterze City. Miały być dwie wielkie gwiazdy, dwa galaktyczne transfery. Nie będzie żadnego. Cały pomysł na odświeżenie linii ataku legł w gruzach. I nie wiadomo, co dalej…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: