ROMA-REAL 0-2 Rzym zdobyty, grupa wygrana

Roma-Real 0-2 faza grupowa Liga Mistrzów 2018/2019Trzy dni po żenującym występie w Eibarze szanowni panowie piłkarze z Realu Madryt stawili się w Rzymie, by powalczyć o pierwsze miejsce w grupie G Ligi Mistrzów. Tylko zwycięstwo gwarantowało takie rozstrzygnięcie i rozstawienie w 1/8 finału. Właściwie po kompromitacji w La Lidze, gdy piłkarze po raz kolejny napluli w twarz kibicom i otwarcie przyznawali, że brakowało im odpowiedniego nastawienia, trudno było zgadnąć, który Real dziś zobaczymy. Ambitny i walczący czy człapiący i obojętny. Wprawdzie Liga Mistrzów powinna wyzwalać dodatkowe motywacje, ale w przypadku tej rozpasanej i leniwej kadry można to stwierdzenie włożyć między bajki. Madryccy jaśnie panowie grają kiedy chcą, a nie kiedy powinni. Dzisiaj nie bardzo chcieli, ale i tak wygrali. Przeciwnik okazał się jeszcze słabszy.

Pierwszą połowę należy skwitować krótko – zero okazji, zero zagrożenia, zero biegania, zero agresji i walki. Pomyślałby ktoś, że to mecz półfinalisty ze zwycięzcą LM? W tym nudnym widowisku lepsza była Roma i powinna prowadzić, lecz Ünder nie trafił z trzech metrów do pustej bramki. Po zmianie stron rzymianie okazali się jeszcze bardziej gościnni i sprezentowali Realowi bramkę. Błąd w obronie gospodarzy wykorzystał najsłabszy na boisku Bale i Królewscy prowadzili na Stadio Olimpico. Od tego momentu kontrolowali mecz, czego efektem był drugi gol w 59 minucie irytującego Lucasa Vázqueza, który skorzystał z podania Karima „nie wiem co to spalony” Benzemy. Tak oto dwaj najgorsi (obok Varane’a) piłkarze zdobyli gole, co wcale znacząco nie podnosi oceny ich występu. Mając swój wynik Real sobie spokojnie klepał, a Roma nie bardzo w tym przeszkadzała. I tak już było do samego końca. Nudno i ślamazarnie. Obecną grę Realu charakteryzuje nieporadność w ataku, proste straty i panika w obronie. Gdy rywal przyciśnie mocnym pressingiem, drużyna nie istnieje. Piłkarze częściej podają do bramkarza niż do przodu. Mimo wygranej smutno patrzeć na taką wersję Realu.

Zwycięzców się nie sądzi, więc poprzestanę na tym, że madrytczycy osiągnęli swój cel – z Rzymu wracają z tarczą, zajmują pierwsze miejsce w grupie, a ta wygrana powinna dodać im pewności siebie. Gra nadal jest fatalna, ale chyba nikt nie będzie miał pretensji, gdy kiepskie mecze będą się kończyć takim wynikiem. Teraz pora powalczyć o zaniedbaną ligę hiszpańską, bo tam Los Blancos są dopiero na 6. miejscu (podobnie jak Roma we Włoszech). W sobotę Valencia może okazać się bardziej wymagającym przeciwnikiem niż dzisiaj Roma.


Plus meczu: Llorente
Minus meczu: Bale, Vázquez, Varane

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: