JOE BONAMASSA Redemption

Joe Bonamassa Redemption recenzjaJOE BONAMASSA
Redemption
2018

Niemal każdy album Joe Bonamassy opisuję w samych superlatywach dając mu zwykle 4 lub 5 gwiazdek. Mniej nie wypada? Wypada, ale one są po prostu tak dobre. Jednak nie zawsze. 4 lata temu niżej oceniłem Different Shades Of Blue i teraz muszę to powtórzyć w przypadku nowej płyty mistrza gitary. Mistrza? Tak, mistrza. Facet ma 41 lat, a już w pełni zapracował na tytuł najlepszego gitarzysty swego pokolenia, jaki swego czasu nadał mu Guitar One Magazine (więcej o Bonamassie pisałem przy okazji recenzji świetnej płyty Driving Towards The Daylights z 2012 roku). Jest tytanem pracy – Redemption to już jego 13. solowy album, a przecież wydał wiele koncertów, kilka płyt w duecie z Beth Hart (szczególnie polecam niedawną Black Coffee) oraz z zespołem Black Country Communion. Wszędzie gra kapitalnie, ale to czasem za mało, by stworzyć wielkie dzieła, zwłaszcza przy takiej nadprodukcji. Potrzebne są równie kapitalne kompozycje, i tu widać (słychać) pewien niedosyt. Odkąd Joe przestał nagrywać covery, jego albumy są nierówne. Nawet świetny Blues Of Desperation sprzed dwóch lat miał momenty przeciętne czy wręcz słabe. Redemption ma ich jeszcze więcej. Nie żeby było jakoś tragicznie, to nadal solidny blues rock, Bonamassa w klasycznej postaci, lecz z widocznymi oznakami zjadania własnego ogona. Nowinki też są, a jakże, ale zupełnie mi nie podeszły.

Album startuje z grubej rury, od najlepszego w zestawie utworu Evil Mama. Za takie granie go uwielbiam. Początek jak zeppelinowski Rock And Roll, a potem jest ciężko, melodyjnie, z mocnymi bębnami, ostrym wokalem, efektownymi żeńskimi chórkami i całą masą dęciaków, których osobiście nie lubię, ale tu akurat znają swoje miejsce i raczej ubarwiają nagranie. Redemption zaczął się więc kapitalnie, ale podobnie było 4 lata temu, a potem równanie w dół. Sytuacja poniekąd się powtarza, ale zjazd nie jest tak drastyczny. Kipiący energią i pachnący wczesnym ZZ Top King Bee Shakedown to współczesna mieszanka boogie-woogie i rockabilly, połączenie rzadko spotykane u Bonamassy, ale brzmiące świeżo i efektownie (dużo lepiej niż w równie skocznym, ale kompletnie nijakim The Ghost Of Macon Jones). W rytmicznym Molly O’ wracamy do hard rocka z potężną solówką gitarową i orientalizującymi klawiszami. Te jeszcze bardziej uwypuklono w nagraniu tytułowym – Redemption to też jeden z moich faworytów na płycie. Z akustycznym początkiem, świetną melodią, chóralnym, wręcz gospelowym refrenem i finezyjnym rozwinięciem aż do kulminacyjnej solówki na tle kashmirowatego tła. Te ostatnie trwają zdecydowanie za krótko, i piszę to nie tylko dlatego, że Zeppelinów uwielbiam właśnie za Kashmir. Po prostu taki utwór zasługuje na dłuższą partię. Bo potem już nie jest tak dobrze. Jest przewidywalna, nic nie wnosząca ballada, jest elegancko zaśpiewany akustyk, kilka nagrań zupełnie od czapy (jak knajpiane, zupełnie bezbarwne Pick Up The Pieces czy najdłuższe Just ‚Cos You Can Don’t Mean You Should – prawie 7 minut, a treści zero, do tego najlepsze partie gitarowe zdominowane przez natrętne trąby) i wreszcie w finale soczyste, klasyczne bluesisko Love Is A Gamble – ładne, dobrze zagrane, ale co z tego, skoro wiele takich (i wiele lepszych) już słyszałem dziesiątki razy. Niby więc przyzwoity poziom jest zachowany, ale kompozycji wartych zapamiętania za wiele tu nie ma.

Zgodnie z teorią sinusoidy Redemption nie mógł być wybitnym albumem. Ten następny ma być lepszy. A może po prostu Joe Bonamassa nagrywa za dużo i nie ma szans nastarczyć tak dużo wyjątkowych utworów. W końcu jest gitarzystą bluesrockowym, tu trudno wyjechać z czymś zaskakującym (nawet jeśli się zaprosiło kilku kolegów po fachu), z kolei sama solidność nie jest atrakcyjna (zwłaszcza, gdy u kogoś jest normą). Redemption jest i tak płytą dość różnorodną, często wychodzącą poza bluesowe ramy i bogatą aranżacyjnie, ale na artystyczne odrodzenie mistrza jeszcze musimy poczekać.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: