ALAVES-REAL 1-0 Madrycki obraz nędzy i rozpaczy

Alaves-Real 1-0 hiszpańska la liga 2018/2019Po ostatnich katastrofalnych wynikach Realu (2 porażki i remis, zero strzelonych bramek przez ponad 5 godzin!) należało dzisiaj oczekiwać stanowczej reakcji. Nie tylko ze strony zawodników (bo ci mieli szansę zareagować w trzech kolejnych spotkaniach i tego nie zrobili), ale przede wszystkim trenera. Dla wszystkich kibiców Los Blancos jest oczywiste, że wypalone gwiazdy w obecnej formie nie gwarantują jakości godnej tego wielkiego klubu. Dla wszystkich poza zaślepionym szkoleniowcem. Na mecz z Deportivo Alavés Julen Lopetegui znów więc wystawił Karima „6 meczów bez celnego strzału” Benzemę i Toniego „podaję tylko w bok i do tyłu” Kroosa, a dynamiczni rezerwowi ponownie pozostali na ławce. Bo przecież gole kiedyś muszą przyjść. Tak, ale idąc tym tokiem rozumowania – zmiennicy też kiedyś muszą zagrać zamiast wiecznie kisić się na ławce. Kiedy, jak nie teraz, gdy once de gala zawala mecz za meczem przez lenistwo i brak zaangażowania? No więc zawalili kolejny….

Pierwsza połowa spotęgowała obawy o wynik, bo wszystkie złe demony powróciły ze zdwojoną mocą. Dlaczego jednak miało być inaczej, skoro grała stara gwardia? Jak mawiał Albert Einstein „głupotą jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”, takie jednak ryzyko podjął szkoleniowiec Królewskich na Estadio de Mendizorroza w stolicy Kraju Basków Vitorii. Real grał więc po swojemu – wolno, bojaźliwie, niedokładnie i bezpłciowo. Madrytczycy biegali i walczyli przez pierwsze kilka minut, potem nie tworzyli już żadnych okazji, a wynudzony Pacheco w bramce mógł spokojnie iść na kawę. Należy jednak odnotować ważne wydarzenie – w 3 minucie Karim Benzema oddał strzał w światło bramki! Lekki i prosto w bramkarza (w zasadzie podał mu piłkę), ale celny! Pierwszy od 6 meczów. To w zasadzie tyle. Zapamiętać można jedynie dynamiczne wejścia Odriozoli, który dobrze zastąpił kontuzjowanego Carvajala.

W drugiej połowie za Benzemę wszedł Mariano, potem na boisku pojawił się jeszcze Asensio, ale styl gry nie uległ zmianie. Mariano nie dostawał piłek (bo lepiej zagrywać wszerz boiska), Asensio dawno stracił błysk i dostosował się poziomem do kolegów. Właściwie drugie 45 minut było jeszcze gorsze niż pierwsze, Real z przodu nie pokazał kompletnie nic, nie przeprowadził ani jednej groźnej akcji,a w bramce gospodarzy mógł stanąć woźny i nie miałby co wpuścić. Jałowe podania w poprzek boiska nie dają goli, w Madrycie tego jeszcze nie odkryli. Jeśli ktoś myślał, że porażka w Moskwie to był przypadek, w Vitorii przecierał oczy ze zdumienia. Mecz z CSKA był majstersztykiem w porównaniu z dzisiejszym. Ta drużyna nie ma tożsamości, pomysłu, wiary, chęci ani umiejętności. Gra Los Blancos pod wodzą Lopeteguiego to obraz nędzy i rozpaczy, a baskijską katastrofę dopełnił gol Manu w 95 minucie, dzięki któremu gospodarze wygrali spotkanie i zrównali się punktami z Królewskimi. Pokonali ich po raz pierwszy od 87 lat. To 4. porażka madrytczyków w 11. meczu z Lopeteguim na ławce. Jeśli dodać do tego 2 remisy, to Julen ma więcej potknięć niż zwycięstw. Ciekawe, co teraz powie trener, który notuje jeden z najgorszych startów w królewskiej historii, na pewno najgorszy w tym stuleciu. Czy nadal będzie twierdził, że wszystko jest dobrze, a fatalna postawa jego ekipy to tylko brak szczęścia?

Warto odnotować, że Real jest o krok o wyrównania jednego z najbardziej haniebnych rekordów. Zaledwie rok temu porażka z Betisem zakończyła wspaniały etap 73 kolejnych meczów z golem, co jest najlepszym wynikiem w europejskich ligach. Teraz już w 4 spotkaniach madrytczycy nie znajdują drogi do siatki, ich impotencja strzelecka jest porażająca. Real nie strzelił gola od 409 minut. To drugi wynik w 116-letniej historii klubu. Do pobicia rekordu (5 meczów bez gola, a dokładnie 462 minuty w sezonie 1984/1985) brakuje już tylko 54 minut. Szansa pojawi się już 20 października na Bernabéu, gdy Real podejmie Levante (które tydzień temu potrafiło ograć Alavés).


Minus meczu: Modrić, Casemiro, Asensio, Kroos, Ceballos, Bale, Benzema

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: