CSKA-Real 1-0 Mistrzowie na kolanach – wstyd i żenada w Moskwie

CSKA-Real 1-0 Liga Mistrzów 2018/2019Gdy wybrzmiewa hymn Ligi Mistrzów, Real dostaje turbodoładowania i staje się inną drużyną. Może w lidze hiszpańskiej grać przeciętnie lub słabo, ale nie dotyczy to Champions League. Ten fakt dawał nadzieję, że po beznadziejnych występach z Sevillą i Atlético Królewscy w meczu z CSKA pokażą drugie oblicze, skuteczne i przebojowe, godne aktualnych potrójnych mistrzów Europy. Jakie więc musiało być zdziwienie madridistas, gdy po minucie meczu w Moskwie madrytczycy już przegrywali. Asystę przy golu Vlašicia zaliczył… Toni Kroos, słabo zachował się też Varane i Navas musiał wyciągać piłkę z siatki. Czy to rozjuszyło podopiecznych Julena Lopeteguiego? Nie, grali swoje, czyli nudo, schematycznie, wolno i głównie w poprzek boiska, a gospodarze po kontrach mieli jeszcze dwie dobre sytuacje. O pierwszej połowie nie da się nic dobrego napisać. Real zamknął rywala na jego połowie, ale nic z tym nie umiał zrobić. Uderzał Casemiro, ale strącał wróble na dachu, choć raz też trafił w słupek. Benzema zaliczył poprzeczkę, co i tak jest sukcesem zważywszy, że w ostatnich 5 meczach nie oddał ani jednego celnego strzału. Ale uderzenie w poprzeczkę zaliczamy jako niecelne… I tyle. Nawet hymn Ligi Mistrzów nie zadziałał. Real w mocno rezerwowym składzie (bez Bale’a, Isco, Ramosa, Modricia) zaprezentował się jak drużyna z ligi okręgowej, grał bez ikry, bez chęci, bez pomysłu, przyspieszenia, brakowało z przodu piłkarzy z polotem i szybkością oraz z dobrym ostatnim podaniem. Nic nie funkcjonowało. Vázquez gubił piłki, Asensio w ogóle nie dojechał, Benzema zniknął, Kroos grał do boku, nie było lidera. A dynamiczni Mariano i Vinícius siedzieli na ławce, bo Julen nie lubi ryzykować. Lepiej postawić na doświadczoną bylejakość niż młodzieńczą fantazję i entuzjazm. CSKA nie jest żadnym wielkim zespołem, Rosjanie byli solidni, ale też nie grali niczego wyjątkowego. Nie musieli. Real był tak żałosny, że wystarczyło mu trochę poprzeszkadzać. Oczy krwawiły od patrzenia.

Po zmianie stron pozornie coś się ruszyło. Madrytczycy grali szybciej, ale równie chaotycznie. Po kwadransie na boisko wszedł Modrić i Mariano, wydawało się, że rozruszają niemrawe ataki Królewskich, ale i oni zawiedli na całej linii. Modrić nic nie kreował, Mariano nie dostawał podań, ataki dalej były nieprzemyślane i niedokładne. Nawet okazji bramkowych nie było, jedynie w 90 minucie Mariano mógł uratować remis, ale trafił w słupek. W całym meczu Real oddał 4 celne strzały. To trzeci kolejny mecz bez gola, czego najstarsi górale nie pamiętają. Los Blancos zaliczyli kompromitujący występ i przegrali mecz z drużyną, która tak naprawdę nic nie pokazała. Rosjanie ustawili autobus w polu karnym i nawet się specjalnie nie spocili odpierając bezbarwne ataki madrytczyków. I tak sprawili sensację, a w Madrycie mizeria staje się normą.

Panie Lopetegui, pora zacząć pisać CV.


Minus meczu: Kroos, Beznema, Asensio, Vázquez

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: