REAL-LEGANES 4-1 Ogórki sklepane w Madrycie

Real-Leganes 4-1 hiszpańska la liga 2018/2019Koniec okienka transferowego to koniec spekulacji i prasowych wymysłów na temat wzmocnień kadry. Można wreszcie skupić się na pracy z tymi, którzy ją naprawdę tworzą. Zmian było ile było (prawie nie było) i więcej już nie będzie, a na razie wszystko wydaje się funkcjonować znakomicie. Tak właśnie zaprezentował się Real w meczu z drużyną Leganés, która kilka miesięcy temu wygrała na Bernabéu i wyeliminowała Królewskich z Pucharu Króla. Dzisiaj jednak nie chodziło o wyrównanie rachunków, bo przeszłości nie cofniemy. Chodziło o zdobycie kolejnych 3 punktów i pokazanie kibicom, że ekipa mimo braku oczekiwanych wzmocnień ma się całkiem nieźle. Los Blancos wygrali pewnie aplikując rywalowi 4 bramki i pokazując się z bardzo dobrej strony, zwłaszcza w drugiej połowie, co już staje się normą pod wodzą Julena Lopeteguiego.

Królewscy od początku ruszyli do ataku i po 5 minutach mogli prowadzić, ale świetnej okazji nie wykorzystał Asensio. Po kwadransie było już 1-0 gdy gola z woleja strzelił niezawodny ostatnio Bale. Kilka minut później duży błąd popełnił Casemiro i Ogórki (to oficjalna ksywka Leganés) wyrównały. Nie pomogła interwencja Courtois, który dzisiaj zadebiutował w bramce Królewskich. Od tego momentu gra była szarpana, Real klepał w poprzek i nie tworzył zagrożenia. Tuż przed przerwą pokazał się Benzema, lecz jego strzał obronił Cuéllar. Francuz był bardzo aktywny i zaraz po przerwie strzelił swoją bramkę głową po dograniu Asensio. W 61 minucie dołożył drugie trafienie, przy którym zachował się jak rasowy napastnik. Po 3 meczach ligowych ma na koncie 4 gole, niemal tyle, co w całym poprzednim sezonie (a Cristiano w Juventusie jeszcze ani razu nie trafił). W 66 minucie mógł skompletować hat-tricka, bo po faulu na Asensio sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł jednak Ramos i to on ustalił wynik na 4-1. Real już nie forsował tempa, ale w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia. Po 45-minutowej rozgrzewce docisnął pedał gazu i nie pozostawił wątpliwości, kto jest lepszy. Na przerwę reprezentacyjną można się udać w dobrych nastrojach, bo na razie pomysł Lopeteguiego działa, ale we wrześniowych meczach z Athletikiem, Sevillą i Atlético trzeba będzie grać przez pełne 90 minut.


Plus meczu: Benzema

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: