BETH HART & JOE BONAMASSA Black Coffee

Beth Hart Bonamassa Black Coffeee recenzjaBETH HART & JOE BONAMASSA
Black Coffee
2018

8 maja amerykański gitarzysta i wokalista bluesowy Joe Bonamassa skończył 41 lat. Ten młodzik na co dzień grający w Black Country Communion, swego czasu został uznany przez Guitar One Magazine za najlepszego gitarzystę swego pokolenia. Nie ukrywam, że jestem fanem jego talentu i z dużą przyjemnością opisuję kolejne solowe krążki nowojorczyka (ten ostatni nosi tytuł Blues Of Desperation). Prawdziwą wisienką na torcie jest zaś jego współpraca z amerykańską wokalistką i pianistką Beth Hart. To kobieta kameleon, która z rzadko spotykaną łatwością żongluje gatunkami muzycznymi i w każdym z nich jest znakomita. Pisałem o tym recenzując jej ostatni album Fire On The Floor. Śpiewała kiedyś Whole Lotta Love Zeppelinów, robiła za Janis Joplin w broadwayowskim musicalu, a każda jej solowa płyta to gwarancja jakości. Tym bardziej, gdy u boku stoi mistrz gitary.

Black Coffee, najnowsza muzyczna propozycja duetu Hart & Bonamassa, to już trzeci wspólny krążek tej pary (poprzedni Seesaw ukazał się 5 lat temu) i wzorem poprzedników zawiera bluesrockowe covery pokrytych kurzem bluesowych i soulowych klasyków, nagrań na ogół mniej znanych i w dużej mierze zapomnianych. Każde z nich zyskało tu nowe życie, i to dosłownie, bowiem ich interpretacje są wzbogacone o wiele smaczków i autorskich pomysłów, a rozmach brzmieniowy tych wersji, z dęciakami, chórkami i genialną gitarą Bonamassy nie da się nijak porównać z wersjami oryginalnymi wylansowanymi często w latach 50., 60. czy 70., a czasem jeszcze wcześniej. Przypuszczam, że wielu słuchaczy nawet nie będzie miało świadomości, że to covery. I dobrze, bo jakież to ma znaczenie? Grunt, że słuchamy 10 świetnych piosenek, wszystkie trzymają poziom, każda jedna urzeka i nawet trudno wybrać tę najlepszą. Dzisiaj byłyby to otwierający zestaw brawurowo wykonany, pełen gitarowego ognia i mocnych dęciaków Give It Everything You Got Edgara Wintera, wydany na singlu tytułowy Black Coffee z repertuaru duetu Ike & Tina Turner, genialnie wykonana przy akompaniamencie fortepianu i organów kołysanka Lullaby Of The Leaves spopularyzowana przez Ellę Fitzgerald, w której finale Joe daje prawdziwy popis, oraz dwie bardziej współczesne kompozycje – mało znane bluesisko Joy z repertuaru Lucindy Williams oraz zamykający płytę Addicted Klausa Waldecka, austriackiego muzyka specjalizującego się w muzyce elektronicznej. Jednak jutro mój wybór mógłby być zupełnie inny, bo jest jeszcze chociażby wielki klasyk zespołu Mississippi Sheiks z 1930 roku Sitting On The Top Of The World, który spopularyzowali później Ray Charles, B.B. King, Howlin’ Wolf czy Grateful Dead.

Podczas zaledwie pięciodniowej sesji w sierpniu 2016 roku w Studio at the Palms w Las Vegas powstał wyborny album, który ukazał się pod koniec stycznia, tuż po urodzinach artystki. Beth zrobiła sobie piękny prezent – śpiewa obłędnie, a jej chemia i feeling z Bonamassą pozwoliły stworzyć bardzo dojrzałe i wysmakowane dzieło. Czarna kawa to napój, bez którego wielu ludzi nie może funkcjonować. Zapewniam, że omawiana płyta o tym tytule działa równie pobudzająco. A może by tak połączyć jedno z drugim – zasiąść z filiżanką kawy i rozkoszować się nagraniami Beth Hart? Serdecznie polecam.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: