VALENCIA-REAL 1-4 Wysoka wygrana na trudnym terenie

Valencia-Real 1-4 hiszpańska la liga 2017/2018Bez zbędnych wstępów, bo co więcej można napisać o środowej kompromitacji Realu w Pucharze Króla, przystępuję do opisania wrażeń po kolejnym ligowym występie drużyny Zidane’a. Przed spotkaniem z Valencią przejrzałem ostatnie 3 występy madrytczyków na Estadio Mestalla:
04.01.2015 VALENCIA-REAL 2-1 Porażka na Mestalla i koniec zwycięskiej serii Ancelottiego
03.01.2016 VALENCIA-REAL 2-2 Horror na Mestalla i strata punktów na początek roku
22.02.2017 VALENCIA-REAL 2-1 Porażka Realu na Mestalla i prezent dla Barcelony
Trzy mecze, dwie porażki i tylko jeden remis. Żadnej wygranej. To najlepiej pokazuje, jak trudno jest tam Realowi. Królewscy z Camp Nou w Barcelonie wywożą więcej punktów. Można nawet stwierdzić, że to właśnie ten stadion w Walencji był końcem ery Beníteza i Ancelottiego, dwóch wcześniejszych trenerów Los Blancos przed Zidane’em. W przypadku Beníteza dosłownie – zwolniono go po wspomnianym remisie, chociaż to najlepszy wynik ze wszystkich trzech. Z kolei Ancelotti na Mestalla przerwał swą dobrą passę i już nigdy się nie podniósł. Zidane’a raczej to nie spotka, bo czeka go decydujące starcie z PSG w Lidze Mistrzów i nikt go wcześniej nie ruszy, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że szkoleniowiec swój los przypieczętował znacznie wcześniej. Tak czy inaczej, chociaż Real nie walczy już o mistrzostwo, musi wygrywać, by utrzymać 4. miejsce gwarantujące udział w Lidze Mistrzów. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi w przypadku mistrzów Hiszpanii i świata, takie są fakty. Fanom Królewskich trudno się ekscytować tą rywalizacją, ale co im innego pozostaje? Wiadomością dnia był powrót BBC – Benzema, Bale i Cristiano nie grali ze sobą przez 280 dni, dziś wystąpili razem od pierwszej minuty.

Czy po zmasowanej krytyce w grze Realu coś się zmieniło? Nie, bo niby dlaczego? Przecież Zidane dalej nie widzi problemu. Od pierwszych minut było więc sporo niedokładności i niezdarności, a konstruowanie akcji i ich tempo przypominało średnie mecze Ekstraklasy. Ale wystarczył jeden zryw, jedna dobrze rozegrana kontra, by Ronaldo został sfaulowany w polu karnym, i chwilę później sam wymierzył sprawiedliwość z jedenastki. Potem Benzema zepsuł świetną piłkę, zresztą psuł każde zagranie, nawet najprostsze, ale to faul na nim w 38 minucie Ronaldo z drugiego karnego zamienił na kolejną bramkę. Do przerwy 2-0 dla Realu mimo wielu głupich strat i w sumie dość kiepskiej gry, zwłaszcza w obronie, gdzie było wiele paniki, a Casemiro w kiksach przechodził sam siebie. Czyżby miłe złego początki? Zważywszy na to, co Los Blancos grają w drugich połowach…

Po zmianie stron długo grała tylko jedna drużyna i, jak łatwo zgadnąć – nie był to Real. Gospodarze przycisnęli Królewskich, którzy już wcześniej się gubili, byli szybsi, dokładniejsi, bardziej zmotywowani, i gol był tylko kwestią czasu. W 58 minucie bramkę kontaktową zdobył Mina, i Valencia miała kolejne szanse, ale na posterunku był Navas broniąc w trudnych sytuacjach. Gdy Asensio zastąpił bezproduktywnego Benzemę, Real zaczął grać w piłkę i zanotował piorunujący finisz. W 84 minucie Asensio przeprowadził piękną dwójkową akcję z Marcelo i Brazylijczyk trafił na 3-1. Niedługo potem drugi rezerwowy Kovačić pięknie odegrał do Kroosa i Niemiec ustalił wynik na 4-1 dla Realu. Dwie akcje na jeden kontakt i dwa gole. Bez klepania i wrzutek. Dlaczego tego tak mało?

Trudno uwierzyć, że poniewierani ostatnio madrytczycy wywieźli taki wynik z tak trudnego terenu, że wracają z 4 golami z Mestalla, gdzie regularnie dostawali łupnia będąc w znacznie lepszej dyspozycji. Cóż, taki jest futbol. Gra Królewskich nie zachwycała, ale wynik już tak. Drużyna Zidane’a jest w tym sezonie zdolna do wszystkiego – spektakularnych wpadek i zawstydzających porażek, lecz także nieoczekiwanych zwycięstw z wyżej notowanym rywalem. I w tym jedyna nadzieja przed starciem z PSG.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: