MISSION Another Fall From Grace

Mission Another Fall From Grace recenzjaMISSION
Another Fall From Grace
2016

W okresie sukcesu filmu Ostatnia rodzina i powszechnego zainteresowania rodziną Beksińskich jak najbardziej na czasie będzie informacja o nowym albumie brytyjskiego zespołu The Mission. Ta grająca rock gotycki kapela została założona w 1986 roku przez Wayne’a Husseya, byłego gitarzystę Sisters Of Mercy – ulubionej grupy Tomasza Beksińskiego. Do dziś pamiętam jego fascynację albumem Floodland i teledyskiem do utworu This Corrosion, w którym obok Andrew Eldritcha wystąpiła zjawiskowa Patricia Morrison. Wracając jednak do meritum, bo przecież The Mission to nie Sisters Of Mercy, chociaż jej wczesne albumy na równi z Floodland stanowią klasykę brytyjskiego gothic rocka w komercyjnej otoczce – płyta Another Fall From Grace jest istotna także z innych powodów: The Mission właśnie obchodzi 30-lecie istnienia, a w ramach europejskiej trasy koncertowej ta legendarna formacja odwiedzi Polskę i 23 października zagra w warszawskim klubie Progresja Music Zone. Poprzednio Wayne Hussey ze swoim zespołem był u nas 20 lat temu…
Tyle historii, teraz kilka słów o nowym wydawnictwie. „Dla mnie nowy krążek jest dawno zaginionym ogniwem pomiędzy wydawnictwem The Sisters Of Mercy?s „First & Last & Always” a „God?s Own Medicine” The Mission, w których produkcję byłem bardzo zaangażowany. Tym razem pracowałem nad materiałem chcąc stworzyć album, który brzmi jak 1985.” Te słowa lidera wiele wyjaśniają. Another Fall From Grace rzeczywiście brzmi, jakby powstał wtedy, a nie teraz. Czy to dobrze? Dla starych fanów na pewno tak, bo czasy się diametralnie zmieniły i dzisiaj takie granie raczej nikogo nie ruszy. Jest klimat tamtych lat, jest pulsujący bas i dawno niesłyszana 12-strunowa gitara, jest rytmiczne tło nagrań, ich chłodna przebojowość i mroczny głos Husseya, któremu nieśmiało (nieśmiało – bo nie wykorzystano w pełni ich potencjału) towarzyszą inne tuzy minionej epoki, jak Gary Numan, Martin Gore (Depeche Mode), a także reprezentujący współczesność Ville Valo, lider zespołu HIM. Fiński wokalista barwą głosu i stylem śpiewania idealnie tu pasuje – jeśli pamiętacie wielki hicior z 2007 roku Summer Wine (nagrany przez niego w duecie z Natalią Avelon, a właściwie naszą rodzimą Natalią Siwek), doskonale wiecie, o co chodzi. Tak więc na płycie jest wszystko to, za co kiedyś podziwiano The Mission. Stary, poczciwy, choć nieco podrasowany rock gotycki. Ale nie tylko. Są też nowe elementy, jak choćby bluesowe zagrywki w Jade, inspiracje muzyką afrykańską w orientalizującym Bullets and Bayonets czy klarnet i saksofon w zamykającym zestaw transowym majstersztyku Phantom Pain. W ogóle końcowka albumu wynagradza kilka dość przeciętnych kompozycji, na czele z singlowym hitem-nie hitem Met-Amor-Phosis. Żadnej metamorfozy nie ma, a większy potencjał ma kapitalny i cudownie mroczny numer tytułowy, gitarowy Can’t See The Ocean For The Rain czy pełen dynamizmu i zmian tempa Tyranny Of Secrets. Wymienić trzeba koniecznie utwór Only You & You Alone wokalnie wspierany przez Martina Gore?a (wreszcie jak należy słychać gościa zaproszonego do śpiewania na płycie), z wyeksponowanym basem i dostojną, pełną majestatu melodią. Po nim następuje już tylko klimatyczny, pełen mroku Phantom Pain.
Po dwóch dekadach rozpadów i reaktywacji pełnych bezbarwnej muzyki wygląda na to, że The Mission powrócili na dobre. Już na płycie The Brightest Light nagranej w niemal oryginalnym składzie 3 lata temu było całkiem nieźle, a tu jest równie dobrze, a chwilami jeszcze lepiej. Another Fall From Grace wydany 30 lat temu miałaby szansę stać się wielkim klasykiem zespołu, a może i gotyckiego rocka w ogóle. Dzisiaj tylko dowodzi, że nie warto na nikim stawiać krzyżyka, a bez względu na etykietki dobra muzyka pozostaje po prostu dobrą muzyką. The Mission potwierdzili wielką formę, pokazali, iż stać ich jeszcze na nagrywanie utworów o ogromnym potencjalne emocjonalnym i zaostrzyli apetyty na warszawski występ.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: