RAYO-REAL 2-3 Wielkie emocje i remontada na Vallecas

Rayo Real 2-3 liga hiszpańska 2015/2016   Vallecas, stadion Rayo Vallecano, klubu z przedmieść Madrytu, nie jest dla Królewskich łatwym terenem, ale gdy się przespało połowę sezonu, potem nie wolno szukać wymówek – trzeba wygrywać zawsze i wszędzie. Dynamicznie i przebojowo grający gospodarze większość ligowych punktów zdobywają właśnie na swoim terenie, i niech nikogo nie zwiedzie wynik jesiennej konfrontacji. Na Bernabéu Real wygrał 10-2, jednak wtedy goście ponad godzinę grali w dziewiątkę. Dopóki byli w komplecie, prowadzili 2-1… Przed dzisiejszym starciem ważną wiadomością było lekkie przeciążenie Cristiano Ronaldo, który z tego powodu nie znalazł się w kadrze i tym sposobem opuści pierwszy mecz w obecnym sezonie. Jednak Blancos mają wiele opcji na ławce i jechali na Vallecas z jasnym celem – zdobycia kompletu punktów i pozostania w walce o mistrzostwo. Wiedzieli, że będą cierpieć – tu zawsze cierpieli. Nie wiedzieli tylko, jak bardzo. Zaczęli niby nieźle, od strzału Bale’a w słupek w 3 minucie, lecz to jedyny pozytyw pierwszej odsłony spotkania. Potem w piłkę grała tylko jedna drużyna, i nie był to Real Madryt. Nie ma sensu opisywać ospałej gry Blancos, którzy biegali dwa razy mniej od naładowanych i bardzo precyzyjnych gospodarzy. Szkoda słów. Tak nie gra kandydat na mistrza, tak nie gra półfinalista Ligi Mistrzów. Tak gra ekipa, której nie zależy. Jeśli drużyna, która zdobyła już ponad 100 bramek (!), nie umie przez 45 minut stworzyć jednej groźnej sytuacji, to co tu komentować? Na efekty nie trzeba było czekać – w 7 minucie gola strzelił Embarba, a w 14 podwyższył Miku i szybko było 2-0 dla Rayo. Real przez pierwszy kwadrans nie wiedział, co się dzieje, i do przerwy nie otrząsnął się z szoku. Wprawdzie w 35 minucie po rzucie rożnym bramkę kontaktową strzelił głową Gareth Bale (jedyny walczak), ale to wcale nie zmienia obrazu tego, co widzieliśmy na Vallecas. Nie ma też znaczenia zejście Benzemy w 42 minucie, bo i tak nie było widać, że jest na boisku. Oby tylko jego uraz nie był poważny.
W przerwie potrzebna była reakcja i ostra reprymenda. Nie chodzi o zmiany kadrowe lecz o zmianę nastawienia. Aby wygrać, trzeba biegać, trzeba grać wzdłuż nie w poprzek, trzeba tworzyć sytuacje, trzeba pokazać charakter, walkę, determinację. Tego wszystkiego zabrakło w grze ekipy Zizou, natomiast te cechy w komplecie prezentowali gospodarze, a każda ich akcja pachniała bramką. Reprymenda musiała nastąpić bo po zmianie stron obraz gry uległ zmianie – podopieczni Paco Jémeza nadal robili swoje, ale Real wreszcie zaczął walczyć tak, jak na pretendenta przystało. Efekt przyszedł już w 51 minucie, kiedy Lucas Vázquez wykorzystał świetną centrę Danilo i kapitalną główką wyrównał stan meczu. Młody chłopak w kilka minut pokazywał więcej niż Benzema w całej pierwszej połowie, a Real nadal cisnął tworząc kolejne sytuacje. Zrobił się naprawdę ciekawy mecz, bo każda z ekip chciała wygrać, a rozstrzygnięcie padło w 81 minucie za sprawą błędu gospodarzy, który z zimną krwią wykorzystał Gareth Bale. Książę Walii był dziś księciem Madrytu. Dwie bramki plus asysta sprawiły, że Real nadal wywiera presję na rywali i przynajmniej przez 2 godziny melduje się na szczycie tabeli Primera División.
Królewscy zadbali o stopniowanie napięcia i wielkie emocje, a zaczęło się niczym u Hitchcocka od trzęsienia ziemi. Ostatecznie udało się wygrać, ale to nie może przysłonić błędów wielu piłkarzy i przejścia obok meczu w pierwszej połowie. Taka dekoncentracja we wtorek może zbyt wiele kosztować, bo jednak Manchester City to nie Rayo Vallecano. Wyspiarze właśnie odprawili ligowego rywala z bagażem 4 bramek i czują się bardzo pewnie. Dzisiaj obrona Realu zagrała słabo, zwłaszcza Varane. W środku koszmarnie grał Kroos, jego wybory były często nietrafione, podania niedbałe, a powolny truchcik po stracie piłki pod koniec spotkania nawet nie zasługuje na komentarz. Antybohater meczu. Czucia piłki nie miał Modrić, z kolei Kovačić dostał szansę i nikogo nie przekonał. Dobrze, że na boisku byli dwaj panowie – ten bardzo drogi i ten bardzo tani, obaj doskonali.


Plus meczu: Bale, Lucas Vázquez
Minus meczu: Kroos

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: