KILLERS Battle Born

Killers Battle Born recenzjaKILLERS
Battle Born
2012

Dawno nie słyszałem tak nudnej muzyki. A naprawdę nie oczekiwałem wiele. Zwłaszcza po słabej płycie Day & Age sprzed 4 lat. Na Battle Born nie jest lepiej. Naprawdę, ręce opadają. Muzyka gra i gra, nagle widzisz, że już ostatni utwór, więc puszczasz jeszcze raz, bo to niemożliwe, na pewno coś przeoczyłeś. Otóż wysłuchałem trzy razy i wystarczy. Nic nie przeoczyłem. To kompletnie nijaka pop-rockowa rąbanka bez wyrazu. Nie ma w tej muzyce niczego ciekawego. Jest rytmiczna, ale nic z tego nie wynika. Melodie są miałkie i żadna z nich nie zostaje w głowie.
Mimo usilnych prób nie znalazłem tu ani jednej piosenki, do której chciałbym jeszcze wrócić. Ewentualnie Deadlines And Commitments jest tego bliska, ale nawet to nie uratuje całości. Album cierpi na brak wyrazistości, nie ma w tej muzyce duszy, jest tylko mechaniczne granie bezpłciowych kompozycji. Na tym tle płyta North zespołu Matchbox Twenty to wręcz arcydzieło, choć też w recenzji narzekałem, że mija bez echa. Naprawdę nie rozumiem entuzjastycznych recenzji (widziałem takie) niektórych osób. Ale każdy ma prawo do swojego zdania. Ja absolutnie nie polecam tego wydawnictwa. Strata czasu. The Killers zaczęli i skończyli się na płycie debiutanckiej w 2004 roku.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: