EURO 2012 Przed finałem

   altNo i doczekaliśmy się finału najważniejszej od dwóch lat imprezy piłkarskiej. Gdy ktoś mnie pyta o największą niespodziankę EURO, to bez wątpienia jest takową udział Włochów w finale. Nie jest to sensacja, ale właśnie niespodzianka. Większa nawet niż zaskakująco słaba postawa Holandii. Wszyscy zawsze mówią, że Włosi to drużyna turniejowa, rozkręca się z każdym meczem, i apogeum osiąga w finale. Otóż nie zgodzę się z tym. Tak jest w tym turnieju, ale ostatnie lata zadały kłam temu stereotypowi. Na Euro 2004 Włochy nie wyszły z grupy, w 2008 skończyły na ćwierćfinale, zaś ostatni wielki turniej, mistrzostwa świata 2010 w RPA , to już całkowita kompromitacja ? ostatnie miejsce w grupie, nawet za Nową Zelandią! Ale – jak widać – Włochów nigdy nie można lekceważyć. Odradzają się jak Feniks z popiołów.
   Grupę eliminacyjną wygrali bez problemów, ale była to słaba grupa. Potem wybuchła afera korupcyjna i nie było wiadomo, czy Włosi w ogóle przyjadą na Euro. A jeśli już ? to w jakiej formie psychicznej, skoro jeden z zawodników kadry został aresztowany. Mecze sparingowe tuż przed turniejem również nie napawały optymizmem ? przegrana 0-3 z Rosją mówi sama za siebie. Notabene w tym samym czasie Holendrzy rozbili w puch Irlandię Północną 6-0. I co z tego, skoro Rosja i naszpikowana gwiazdami Holandia nie wyszły ze swoich grup, a Włochy są w finale! To jeszcze jeden powód, dla którego kochamy futbol ? bo jest nieprzewidywalny. Oto drużyna oparta na gwiazdach ligi włoskiej (głównie Juventusu) dochodzi do finału EURO, mimo iż kluby włoskie nie liczyły się w Europie w ostatnich dwóch latach, kompletnie nic nie osiągnęły.
   Ktoś kiedyś zapytany ?czego potrzebują Włosi, by zdobyć piłkarskie mistrzostwo?? powiedział, że silnej drużyny, dobrego trenera i… skandalu w tle. No to wszystkie warunki mamy spełnione. Drużyna jest silna, już to pokazała. Chociaż ma wielu młodych graczy, nie przeszkadza to jej grać najbardziej efektownego futbolu na tym turnieju. Termin catenaccio, od zawsze kojarzony z Włochami, odchodzi do lamusa. Nigdy nie lubiłem Włochów właśnie za ten system. Grali brzydko, nieciekawie, brutalnie faulowali i rzadko strzelali bramki. Teraz jest odwrotnie ? Włosi grają do przodu, z dużą fantazją, a do tego jak zwykle są doskonale poukładani taktycznie. I to już zasługa trenera. Jak to zrobił Cesare Prandelli ? chyba tylko on wie. W tym miejscu kłaniam się nisko naszemu Franciszkowi Smudzie, który nie odrobił pracy domowej i grał tak jak Włosi kiedyś. Tylko wykonawców nie miał takich jak Włosi kiedyś. I zmotywować chłopaków nie za bardzo umiał, bo grali tylko przez 20 minut, a to trochę mało. Ale o tym napiszę kiedy indziej, to osobny temat.
   Ale w finale grają dwa zespoły, więc teraz kilka słów na temat Hiszpanii. Nie chcę powtarzać tego, co jest w poprzednim artykule ?Zadyszka mistrza?. Już sam tytuł mówi wszystko. Hiszpania dotarła do finału, chociaż to Portugalia (grająca podobnie do Włochów) zrobiła dużo lepsze wrażenie. Za komentarz niech wystarczy fakt, że Hiszpanie w półfinale pierwszy celny strzał oddali w 67. minucie. Ale oczywiście wszyscy robią dobre miny, trener nie widzi żadnego problemu. Co z tego, że grają bez napastnika, skoro każdy tam może strzelać bramki. No chyba właśnie nie może. Bo jakoś ostatnio nic nie wychodzi. Nie mogę zrozumieć tej metamorfozy drużyny, która grała i pięknie, i efektywnie. Teraz zostało trochę piękna (bo panują nad piłką w sposób absolutnie unikalny i niespotykany) i prawie zero efektywności. Jeśli pominąć słabą Irlandię, to Hiszpanie strzelili jedną bramkę Włochom, jedną Chorwatom, dwie Francuzom (bo dostali rzut karny ? inaczej byłaby jedna), no i żadnej Portugalczykom. Słabo jak na mistrzów świata. Słabo jak na możliwości techniczne tej drużyny. Słabo jak na oczekiwania oddanych kibiców, do których ja też się zaliczam.
  
alt Czy to znaczy, że Hiszpanie przegrają z Włochami ? co już wieszczą wszyscy komentatorzy? Otóż niekoniecznie. Futbol jest nieprzewidywalny. Niemcy też mieli wygrać, a tu nagła eksplozja talentu Super Mario pozbawiła ich złudzeń. Włosi są na fali, grają ładniej, są też może bardziej zmotywowani, aby wygrać. Ale jutro na boisku to nie będzie miało żadnego znaczenia. Wierzę w Hiszpanów, bo w końcu muszą zagrać jeden świetny mecz na EURO. Włosi zagrali już dwa. Hiszpanie muszą się obudzić i stwarzać sobie okazje bramkowe, bo ten przeciwnik zawiesi poprzeczkę jeszcze wyżej niż Portugalia. Nikt jeszcze nie wygrał trzech turniejów pod rząd, ale to nie ma znaczenia ? rekordy są po to, by je poprawiać. Hiszpanię stać na to historyczne zwycięstwo, nawet jeśli trener znów schowa armaty i wystawi zachowawczą jedenastkę bez rasowego napastnika, jakim bez wątpienia jest Fernando Torres. Hiszpanie przez ostatnie lata dostarczali mi tylu pozytywnych emocji, że trzymam za nich kciuki, chociaż na tym turnieju to Włosi mi bardzo zaimponowali. Najważniejsze, żebyśmy obejrzeli piękny, otwarty mecz, czego wszystkim życzę.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: