Bayern wygrywa, Real odpada

Bayern Real 4-3 Liga Mistrzów 2025/2026

To musiało się tak skończyć. Tydzień temu Bayern wygrał z Realem na Bernabéu 2-1 w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów, i przed rewanżem w Monachium był mocnym faworytem do awansu. Niby zaliczka skromna, można to odrobić, nie takie rzeczy widział futbol, ale trzeba uczciwie przyznać, że bawarska maszyna to obecnie zdecydowanie lepszy zespół niż Królewscy, co było wyraźnie widać w Madrycie, i zwycięstwo na Allianz Arena trzeba by rozpatrywać w kategoriach cudu, a już na pewno wielkiej niespodzianki. Real ma fatalny sezon i tu nawet magia Ligi Mistrzów nie działa. Zbyt wiele jest do poprawy, zbyt wiele rzeczy nie działa. Przed meczem były oczywiście zapewnienia, że piłkarze jadą wygrać, że zrobią remontadę, że dadzą z siebie 100%, i tak dalej, i tak dalej. Ile razy to już słyszeliśmy? Przed iloma meczami? A potem panowie wychodzą na boisko i grają na pół gwizdka, biegają 10 km mniej od rywala i w efekcie przegrywają. Tak bywało z Celtą, Mallorcą czy Getafe, a to przecież tylko średniaki słabej ligi hiszpańskiej. Tutaj naprzeciw stanął Bayern, najlepiej zorganizowana i najbardziej zabójcza ekipa w Europie (czyli też na świecie). Bayern pod wodzą Vincenta Kompany’ego nie wygrywa – on roznosi rywali, strzelił 105 bramek w 29 meczach Bundesligi (dla porównania – Real w 31 meczach ma ich 65).

W Monachium Real tanio skóry nie sprzedał. Mecz był prawdziwą wymianą ciosów. Pierwszego gola po błędzie Neuera strzelił Arda Güler już w 35 sekundzie. Pięć minut później odpowiedział Pavlovic po błędzie Łunina. Potem znowu Güler zafundował arcydzieło z rzutu wolnego, na co odpowiedział Kane. Przed przerwą trafił jeszcze Mbappé i do przerwy Real wygrywał 3-2. W drugiej połowie strzelał tylko Bayern, ale dopiero wtedy, gdy grał w przewadze, jak czerwoną kartkę dostał Camavinga. W 89 minucie trafił Díaz, a gola na wagę zwycięstwa zdobył Olise w ostatniej akcji meczu.

Trudno mieć pretensje o to spotkanie. Madrytczycy zagrali jak umieli, przegrali z drużyną lepszą, prowadząc niemal do samego końca. Pretensje można mieć o cały sezon, o postawę w innych spotkaniach, które spowodowały, że w połowie kwietnia jest po sezonie. Królewskim zostało do rozegrania kilka spotkań o pietruszkę, bo 9 punktów przewagi Barcelony uniemożliwia jakąkolwiek walkę o La Ligę. Real Madryt ma za sobą drugi sezon bez poważnego trofeum. Jak na taką drużynę, jak na miliardową kadrę, jest to nie do przyjęcia. Czas na wnioski, czas na decyzje, czas na poważne zmiany.

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: