MICHAEL SCHENKER GROUP Don’t Sell Your Soul 2025

Michael Schenker Group Don't Sell Your Soul

Opisując płyty Michael Schenker Group zawsze zaczynam od kilku słów o samym artyście, bo jest niedoceniany i niewystarczająco popularny w stosunku do skali talentu. Wielbiciele klasycznego hard rocka go znają, ale mało kto wymienia jednym tchem wśród najwybitniejszych gitarzystów w historii. Cóż, łaska pańska na pstrym koniu jeżdzi, a Schenker sam sobie winien, bo nie dorobił się ani wielkich hitów, ani wybitnych płyt. A jednak były członek ScorpionsUFO (niedawno przypominał o tym retrospektywnym albumem My Years with UFO) to postać kultowa w świecie ciężkiego rocka, która od 50 lat dostarcza muzykę ze znakiem jakości. Nie zawsze najwyższych lotów, ale akurat ostatnimi czasy muzyk przeżywa drugą młodość, prezentuje solidne rzemiosło i serwuje sporo hardrockowego mięcha. Podobnie jest na najnowszej płycie zatytułowanej Don’t Sell Your Soul.

Od razu uprzedzę, że nie jest to nic wybitnego, lecz to chyba żadne zaskoczenie. Ot, po prostu kolejny w miarę przyzwoity krążek gitarzysty, głównie dla fanów jego talentu. Ja do nich należę, ale bez przesady. Cechą charakterystyczną płyt z ostatniej dekady był udział wielu gości, muzyków znanych i cenionych. Tym razem wielkich nazwisk zabrakło. Nie ma też zbyt wielu popisów gitarzysty, nagrania są krótkie, po 3, 4 minuty, więc nie ma kiedy zaszaleć. Wyjątkiem jest 5-minutowy utwór tytułowy, który otwiera wydawnictwo i jest jego najmocniejszym punktem. Galopuje jak w lepszych latach Iron Maiden. Czadu daje Schenker w opartym na ostrym riffie utworze It’s You – tu wreszcie pograł, gitarowo chyba najlepszy kawałek. Hitowy i rytmiczny jest Flesh And Bone oraz I Can’t Stand Waiting, jednak ten drugi zbytnio „ugrzeczniony”, ot taki nieszkodliwy, idealny dla radia AOR. Ogólnie ten album jest bardzo bezpieczny, brakuje pazura, także w wokalu, bo głównym wokalistą jest nieco bezpłciowy Erik Grönwall, były frontman zespołu Skid Row. Na szczęście czasem śpiewa też Robin McAuley (z wcześniejszego projektu pod nazwą McAuley Schenker Group). Trochę ponarzekałem, bo jednak na płycie Universal sprzed trzech lat znalazłem dużo więcej nagrań powodujących dreszczyk emocji. Tutaj wieje nudą, słucha się tego nawet przyjemnie, ale po kilku minutach zapominamy każde z nagrań. Może poza kompozycją tytułową. To trochę mało.

Moja ocena 2/5

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: