Madryckie derby dla Realu

Superpuchar Hiszpanii 2026 Atletico - Real 1-2

Ostatnio o Realu Madryt piszę w zasadzie tylko przy okazji tych najważniejszych meczów, jak choćby El Clásico czy derby z Atlético, a oba takie starcia otwierają 2026 rok na turnieju o Superpuchar Hiszpanii w Dżuddzie. W środę w półfinale Barcelona rozbiła w puch Athletic wygrywając 5-0, a w czwartek Real Madryt zrewanżował się Atlético za ligowy pogrom, wygrał 2-1 i zameldował się w niedzielnym finale. Zanim napiszę o samym meczu, potrzeba kilku słów kontekstu, bo w białej części Madrytu sytuacja jest bardzo dynamiczna. Po imponującym, wręcz rekordowym początku sezonu, gdzie Real wygrywał wszystko jak leci (dostał lanie tylko w derbach) i nawet pokonał Barcelonę w Klasyku, nagle w drużynie Xabiego Alonso coś się zacięło. Kilka remisów i porażek zachwiało wiarą w projekt trenera, a Królewscy grają gorzej niż rok temu, co wydawało się niemożliwe. Nerwowa końcówka 2025 roku sprawiła, że Xabi w każdym meczu gra o posadę. A i tak nie wiadomo, czy ją zachowa. Dlatego turniej o Superpuchar ma tak wielkie znaczenie. Triumf mógłby wlać wiarę w serca madridistas (i zarządu Realu) i dać pozytywnego kopa na dalszą część sezonu. Na razie gra Los Blancos nie porywa, ale wyniki się zgadzają. Xabi ograł Sevillę i Betis (aż 5-1 w niedzielę), a teraz wygrał z Atlético. Pozostaje ten najtrudniejszy rywal, Barcelona…

Mecz z Los Colchoneros nie był dobry w wykonaniu Realu. Po atomowej bombie Valverde z 30 metrów Królewscy już po minucie wyszli na prowadzenie, ale potem oddali inicjatywę i dali się zdominować rywalowi. Kilka celnych strzałów wobec ponad 20 Atlético, w rzutach rożnych 1-9, to wszystko nie wystawia dobrego świadectwa. Pech Materaców polegał na tym, że mieli rozregulowane celowniki, a Real nie, bo po jednej z kontr Rodrygo podwyższył na 2-0. Potem był gol kontaktowy i rozpaczliwa obrona, ale ostatecznie Real dowiózł wynik. I w sumie tylko to się liczy. Nie wrażenia artystyczne, bo piłka nożna to nie jazda figurowa na lodzie. Niemniej Real jest zawsze na świeczniku i przy tak drogiej kadrze kibice mają prawo wymagać czegoś więcej. Przynajmniej kilku składnych akcji, tworzenia zagrożenia, umiejętności wyjścia z piłką, a nie tylko wybijania na oślep, i tak dalej. To, co widzieliśmy wczoraj, nie napawa optymizmem przed meczem z rozpędzoną Barceloną. W niedzielę Real musi zagrać dużo, dużo lepiej. Tylko czy potrafi?

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: