MARILYN MANSON One Assassination Under God Chapter 1 2024

Marilyn Manson One Assassination Under God

Brian Hugh Warner, znany światu pod pseudonimem Marilyn Manson, to postać absolutnie wyjątkowa na rockowej scenie. Wielki skandalista i prowokator ostatnio jakby się nieco ustatkował, szerzej o tym pisałem w recenzjach poprzednich płyt – choćby tej doskonałej Heaven Upside Down z 2017 roku czy mniej udanej We Are Chaos z 2020 roku. Po jej wydaniu nastąpiły jednak ważne wydarzenia w życiu muzyka, które zaowocowały długą przerwą w jego działalności. Była partnerka artysty oskarżyła go o przemoc psychiczną i fizyczną, odezwały się też inne kobiety, sprawa stała się bardzo głośna, mimo braku wyroku sądowego muzyka powszechnie potępiono, zaprzestał występów, zniknął z social mediów, musiał zmienić wytwórnię, agencję i menedżera. Podaję to w skrócie, bo dociekliwi bez problemu znajdą więcej, a ja wolę pisać o muzyce. Manson miał sporo czasu na przemyślenia, weryfikację przyjaciół, a teraz, gdy pozwy oddalono, wrócił silniejszy niż kiedykolwiek. I nagrał najlepszy od wielu lat album.

Wydany nakładem Nuclear Blast Records nosi tytuł One Assassination Under God Chapter 1 (co od razu sugeruje, że będzie Chapter 2…). Tu nie było innej opcji, porażka nie wchodziła w grę. Po tych wszystkich perypetiach nie jest łatwo wrócić, artysta musiał uderzyć pięścią w stół. Ale on nie uderzył. On bardzo mocno przywalił. Przede wszystkim powrócił do współpracy z producentem Tylerem Batesem, bez którego poprzedni krążek utonął w chaosie. Bates gra na gitarach, klawiszach, jest też współkompozytorem materiału. Człowiek orkiestra. A same utwory są tak udane, że aż trudno wybrać te najlepsze. Bo wszystkie są dobre.

Album pilotowały trzy single. Post-punkowy As Sick As The Secrets Within z nadzwyczajnie normalnym wokalem Mansona urzekał mrocznym klimatem, syntezatorowymi przejściami, świetną solówką Batesa i mocnym finałem. Drugi, Raise The Red Flag to typowo koncertowy utwór (z hymnowym „hej, hej, hej, hej”), pełen energii i wrzasków, stworzony według starej szkoły z wczesnych albumów zespołu, idealnie łączący stare z nowym. Z kolei Sacrilegious to typowo radiowy numer, prosty, rytmiczny, z wchodzącym w głowę refrenem, bardzo oczywisty wybór na singel. Ale najlepsze dopiero przed nami, bo oto album otwiera tytułowy One Assassination Under God, utrzymany w gotyckim klimacie z czasów Holy Wood. Powolny, majestatyczny, mroczny, z ciężkim riffem, sunie niczym czołg i przyprawia o ciarki. Taki Marilyn Manson bardzo mnie przekonuje. I jeszcze ten wrzask „assassination” pod koniec. Wow! Trudno to przebić, ale w zasadzie niemal każde nagranie z tego zestawu ma w sobie coś. No Funeral Without Applause absolutnie wciągający refren, Meet Me In Purgatory zaraża przebojowością (aż dziwne, że nie wydano go na singlu), Nod If You Understand, jeszcze bardziej brutalny niż Raise The Red Flag, miażdży riffem rodem z Rammstein, dla odmiany album zamyka akustyczna ballada Sacrifice Of The Mass, bardzo dostojna i kompletnie nie w stylu pana Warnera, chociaż w finale rozkręca się i uwodzi epicką solówką gitarową. Czego chcieć więcej?

One Assassination Under God Chapter 1 to znakomity album, jeden z najlepszych w dyskografii Marilyn Manson. Nie wiem, na ile to zasługa trudnych okoliczności jego powstawania, co często wzmaga twórczy potencjał, ale z niecierpliwością będę czekał na Chapter 2.

Moja ocena 4/5

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: