
W każdej mojej recenzji płyt Beth Hart wyrażam się o niej pozytywnie i ciepło. Bo czyż można inaczej? To jeden z najmocniejszych głosów blues rocka, który – o dziwo, głośniej rozbrzmiewa w Europie niż w rodzimych Stanach. Beth to kobieta, która podbiła serca grając Janis Joplin w musicalu Love, Janis (już samo to mówi wiele), nagrywała z mistrzami gitary Joe Bonamassą, Jeffem Beckiem czy Slashem, a dwa lata temu złożyła hołd Led Zeppelin nagrywając płytę z coverami. Niedawno ukazał się jej 16. album You Still Got Me.
Zaczyna się mocno i z przytupem, od utworu Savior With A Razor, w którym na gitarze wymiata Slash. Ten duet często współpracuje, wystarczy wspomnieć genialne, pełne pasji wykonanie Beth klasyka T-Bone Walkera Stormy Monday na ostatnim krążku gitarzysty Orgy Of The Damned. Savior to ciężki, bardzo wyrazisty blues z chwytliwym refrenem i doskonale sprawdza się jako starter na albumie. Zaraz po nim prezentuje się kolejny wybitny gitarzysta, choć nieco mniej znany. Eric Gales gra inaczej niż Slash, ale utwór też jest mocarny i przebojowy. Jednak tak ostry początek to tylko zmyłka, bo potem doświadczamy zupełnie innych emocji. Beth Hart to kobieta kameleon i doskonale się bawi mieszając gatunki. Wodewilowy Never Underestimate A Gal, duszny i jazzujący Drunk On Valentine, radosne rockabilly Wanna Be Big Bad Johnny Cash, stonowany i stopniowo nabierający tempa Wonderful World, ballada Little Heartbreak Girl z uroczymi chórkami. Ta różnorodność to wbrew pozorom atut płyty, gdyż każdy z tych utworów łączy kapitalny śpiew Beth i to jej głos jest głównym aktorem tego wytrawnego show. Zachwyca w intymnej balladzie tytułowej czy dramatycznej Pimp Like That, ileż tu emocji, piękna, zmysłowości. Wreszcie Don’t Call The Police, utwór bardzo poważny, inspirowany śmiercią George’a Floyda, Afroamerykanina zabitego przez policję w Minneapolis, który tak wzmocnił przekaz ruchu Black Lives Matter. To kulminacyjny punkt płyty. Płyty znakomitej, na której Beth Hart kolejny raz pokazuje, że jest obecnie jedną z najlepszych wokalistek na scenie rockowej. Ale czy musi to udowadniać?
You Still Got Me. Wciąż mnie masz. Całe szczęście, że wciąż mamy Beth Hart, jej muzykę, jej przepełnione emocjami piosenki. Biję brawo i liczę, że na kolejny album Beth nie każe nam czekać aż pięć lat.
Moja ocena 4/5
