
Nowe, piosenkowe oblicze zespołu Pineapple Thief jest od ponad dekady faktem, więc nie będę się na ten temat rozpisywał (zainteresowanych odsyłam do poprzednich recenzji: świetnego albumu Your Wilderness, czy mniej udanych Dissolution i Versions Of The Truth). Nie do końca mi się to podoba, ale trudno, jest jak jest. A jest trochę nijako, bo panowie często zwyczajnie przynudzają, nawet jeśli piszą ładne piosenki, to w większej dawce ta monotnia potrafi znużyć. Mniej tu innowacji i poszukiwania, niż chociażby w bliźniaczym Porcupine Tree (oba zespoły często bywają porównywane ze względu na podobny klimat nagrań i pomysł na siebie, no i w obu gra ten sam perkusista Gavin Harrison). Czy więc na najnowszej płycie Bruce’a Soorda i spółki zatytułowanej It Leads To This coś się zmieniło? Jest inaczej? Lepiej?
Nie jest łatwo zrecenzować tę muzykę. Bo kto lubi takie senne granie, ten kupi nowe piosenki bez żadnych zastrzeżeń wystawiając całości wysoką notę. Ale jeśli szukasz konkretów, wyrazistości, to znów nie ten adres. Album jest ładny, uduchowiony, klimatyczny, lecz skierowany głównie do oddanych fanów formacji. 40 minut muzyki, 8 utworów, wszystkie po plus minus 5 minut, wszystkie na zasadzie delikatnych wstępów prowadzących do mocnego rozwinięcia. Precyzja jak w szwajcarskim zegarku. Słuchałem materiału trzy razy i nadal mam kłopot z wyborem najlepszych nagrań. Bo wszystkie są identyczne? Nie, nie są. A może jednak?
Pięknie się zaczyna. Put It Right jest delikatny, melancholijny, Sword czaruje swoim głosem, a w środkowej części wchodzą nieco jazgotliwe gitary i utwór nabiera mocy. To jednak nie burzy nastroju, wręcz przeciwnie – wszystko doskonale współgra, jest wyważone, stonowane. To mocna pozycja płyty. Podobnie rozwija się Now It’s Yours, od delikatnych klawiszy i spokojnego wokalu do ciężkich riffów i solowych popisów gitarzysty. To chyba mój ulubiony fragment albumu. Jest jeszcze na samym końcu nagranie To Forget, również stonowane i rozwijające się w kierunku potężnego finału. To trzy bardzo podobne piosenki, stworzone według jednego schematu, i tu dochodzimy do tego, o czym pisałem wcześniej. Oczywiście na albumie bywa też nieco żwawiej, chociażby w bardziej surowym i torchę pokręconym rytmicznie Rubicon, czy promującym wydawnictwo na singlu The Frost. Ten ostatni to już typowy „hicior” pod radio, oparty na prostym riffie, z wpadającą w ucho melodią, choć bez łatwego do zapamiętania refrenu. Dlatego słowo hicior wziąłem w cudzysłów, bo Złodziej Ananasów typowych hitów raczej nie lansuje, powiedzmy że to najbardziej melodyjne i przyswajalne nagranie w zestawie.
Podsumuję to tak: jest lepiej niż ostatnimi czasy, It Leads To This to najlepszy krążek Pineapple Thief od Your Wilderness z 2016 roku, ale do tamtego mu sporo brakuje. Niemniej wszystkie utwory trzymają poziom i jeśli ktoś lubi takie smętne klimaty, powinien być zadowolony. Ja lubię, ale nie w nadmiarze, dlatego dawkuję sobie tę płytę małymi porcjami. Wtedy smakuje lepiej.
Moja ocena 3/5
